Niegościnny Radzionków. Zawodnik gości zemdlał w szatni

21.04.2010
Mecz z liderem grupy zachodniej II ligi, Ruchem Radzionków, zakończył się dramatycznie dla obrońcy Olimpii Grudziądz. Radosław Simson wylądował w szpitalu.
22-latek nie będzie dobrze wspominał meczu z "żółto-czarnymi". W 72. minucie - w ocenie wielu obserwatorów - to on nieco "przysnął”, pozwalając Dawidowi Jarce na oddanie strzału głową i zdobycie wyrównującej bramki. W samej końcówce - po "stołeczku” w wykonaniu napastnika Ruchu w walce o górną piłkę - Simson runął z dużej wysokości na plecy, uderzając tyłem głowy o murawę. Podniósł się, dograł kilka minut do końcowego gwizdka i o własnych siłach zszedł do szatni.

Po chwili rozległy się jednak stamtąd nerwowe nawoływania. - Lekarza, prędzej! - wołali grudziądzcy zawodnicy. Defensor zaczął się bowiem słaniać na nogach, w końcu osunął się na ziemię. - Omdlenie spowodowane urazem - diagnozował "na gorąco” klubowy lekarz Ruchu, wzywając jednocześnie karetkę. Ta przyjechała jednak po ponad półgodzinnym oczekiwaniu, w czasie którego udało się zawodnikowi przywrócić świadomość. Służba medyczna zaleciła jednak wizytę w szpitalu i badanie tomograficzne. Upadek na głowę z dużej wysokości mógł bowiem mieć groźne dla zdrowia - a nawet życia - skutki.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również