Niegościnny Radzionków. Kto tu przyjeżdżał, otrzymywał... bombę

17.11.2010
"Cidry" od trzech spotkań są zwycięskie, więc Piotr Rocki... obcinać się nie może. To efekt zakładu z resztą drużyny. - Podgoliłem tylko brodę, żeby żony nie drapać - śmieje się piłkarz.
Znany napastnik "Cidrów" pokazał w sobotę wręcz podręcznikowo, jak wykorzystać kilka chwil, by to o tobie pisały gazety. W meczu z Górnikiem Łęczna wszedł w samej końcówce, ale to było jego "pięć minut". Zaczęło się od genialnego dryblingu w polu karnym, gdzie Rocki "położył" bramkarza, a potem w równie spektakularny sposób... nie strzelił gola.

Po chwili zrehabilitował się efektownym "szczupakiem", a żeby było ciekawiej, celebrował zdobytą bramkę oryginalną "cieszynką". "Rocky" zainscenizował scenkę, której sam był głównym bohaterem. Rzucił na boisko granat, co zmiotło z nóg resztę drużyny (patrz zdjęcie). Jak wyjaśnił, "przedstawienie" miało dwa znaczenia.

Pierwsze symbolizowało Ruch Radzionków jako - niestety - tykającą bombę. Z drugiej strony granat przypominał o niezwykle udanej rundzie żółto-czarnych. - Kto przyjeżdżał na nasz stadion, ten dostawał go od nas w prezencie - żartował. W Radzionkowie jesienią nikt nie wygrał.

Zresztą Ruch ogólnie pozostawił po sobie dobre wrażenie. Szczególnie w końcówce rundy. Od trzech spotkań "Cidry" są zwycięskie. Sukcesy te wpływają na... wizerunek Rockiego, który wszedł z resztą drużyny w zakład.

- Po meczu z Wartą stwierdziliśmy, że dopiero jak przegramy, to pójdę do fryzjera. Chłopcy się śmieją, bo widać mi teraz gdzieniegdzie siwe włosy, broda nierówno rośnie. Ale zakład to zakład. Tylko z boku podgoliłem zarost, żeby żony nie drapać. Jak nie przegramy na Podbeskidziu, to zimą nie pójdę chyba na żadną imprezę, bo będę straszył - żartował, dodając już na poważnie, że zakład obejmuje tylko obecną rundę.

W piątek Ruch w ostatniej jesiennej kolejce zagra w Bielsku z wiceliderem I ligi, Podbeskidziem.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również