Niedoceniani zabrzanie pojechali do Lublina po niespodziankę

19.04.2009
MKKS rozpoczyna decydującą fazę rozgrywek. W półfinale rozgrywek II ligi zabrzanie zmierzą się ze Startem Lublin. Rywalizacja będzie się toczyć do dwóch zwycięstw. Pierwszy mecz ekipa Mariusza Niedbalskiego rozegra na wyjeździe.
Przed sezonem za głównego faworyta rozgrywek uchodził właśnie Start. Runda zasadnicza potwierdziła te przypuszczenia. Lublinianie zakończyli zmagania na pierwszej pozycji i do walki o I ligę przystępują z przewagą własnego parkietu, zarówno w przypadku półfinału, ja i finału, jeśli uda im się do niego awansować.

W diametralnie innej sytuacji znajdują się zabrzanie. Oni już do końca będą grać w play-offie z pozycji tej teoretycznie słabszej drużyny. - Wszędzie spotykamy się z opinią, że Start gładko sobie z nami poradzi. Również zawodnicy i trenerzy z Lublina są tego pewni. Nam jednak taki układ bardzo pasuje. Moje zawodnicy beż obciążenia psychicznego z pewnością zechcą postarać się o niespodziankę - wyjaśnia Tomasz Niedbalski, trener MKKS-u.

Oba spotkania w rundzie zasadniczej wygrali podopieczni Piotra Karolaka. Jednak zarówno w Lublinie, jak i Zabrzu walka była zacięta do samego końca i o losy pojedynków ważyły się do ostatnich chwil. Ekipie Niedbalskiego mocno we znaki w tych meczach dał się Michał Sikora. - To doświadczony zawodnik. Piłka w jego rękach znajduje się przez praktycznie 50% całego czasu, w którym w jej posiadaniu są zawodnicy Startu. Dokładnie analizowaliśmy grę tego koszykarza i jesteśmy przygotowani na to, by ograniczyć jego poczynania. Oczywiście nie zamierzamy zapomnieć o pozostałych, bo w tym zespole jest kilku graczy, którzy mogą rzucić 20 i więcej punktów - tłumaczy szkoleniowiec zabrzan.

Tym, który mógłby powstrzymać Sikorę jest Dawid Weiss. On jednak w koszykówkę nie zagra przez najbliższe pół roku. Również Maciej Urbańczyk nie będzie tym, który powstrzyma rozgrywającego Startu. Obrońca MKKS-u zerwał przyczep mięśnia naramiennego w spotkaniu z AZS-em Radom i on także nie zagra już w tym sezonie. W tej sytuacji rola ta zapewne przypadnie dwójce Adam Bączyński i Paweł Mol. - Dla Bączyńskiego to pierwszy tak poważny sezon (rozgrywający MKKS-u na zaledwie 19 lat - przyp. red.), a mimo to prezentuje już dojrzałą grę i wierzę, że poradzi sobie w meczach ze Startem - mówi Niedbalski.

To jednak nie od Bączyńskiego będzie zależeć to, czy MKKS będzie w stanie pokonać lublinian. Ciężar gry będzie w głównej mierze spoczywał na tych najbardziej doświadczonych. To Joachim Pawlik, Sławomir Kruk i Rafał Motyl będą tymi, którzy mają pokierować zespołem. - O Pawlika jestem spokojny. Wiele lat spędził w pierwszej lidze i takie mecze z pewnością go nie przerażają. Bardzo liczę na jego rzuty trzypunktowe. Kruk grał z niezaleczonymi urazami i dlatego też, nie mógł w pełni pokazać swoich umiejętności. Ostatnio miał więcej wolnego i liczę, że to wpłynęło na niego korzystnie. Z kolei Motyl grał z powodzeniem w Wałbrzychu i również powinien dać sobie radę. Jego głównym atutem są szybkie kontry, co w meczach ze Starem także powinno być przydatne - kończy trener zabrzan.

[b]Start Lublin - MKKS Zabrze[/b]
niedziela, 16:00



 
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również