Nie mają gdzie trenować i wyjdą na... "asfalt"?

17.09.2009
Mickiewicz awansował do II ligi. W Katowicach wierzą, że przygoda z tą ligą nie będzie trwała tylko sezon. Jednak brak sali treningowej powoduje, że o realizację celu będzie jeszcze trudniej.
Nominalnie obiektem treningowym i meczowym Mickiewicza jest mała hala Spodka. - Jednak na czas EuroBasketu 2009, a później Mistrzostw Europy kobiet w siatkówce nie możemy się tam pojawiać, ponieważ jest to sala, w której odbywają się zajęcia poszczególnych drużyn narodowych - wyjaśnia Sebastian Breguła, grający prezes klubu. - Z tego też powodu staramy się przełożyć nasze pierwsze spotkanie w lidze - dodaje. Katowiczanie mieli się zmierzyć u siebie z zespołem AZS-u Politechnika Częstochowska. - W grę wchodzi zamiana miejsca rozegrania meczu. Chcemy najpierw wystąpić w Częstochowie - tłumaczy Breguła.

Dotychczas beniaminek II ligi korzystał z gościnności AZS-u AWF-u Katowice, z którym ma podpisaną umowę patronacką. - Niestety, rozpoczynają się już studia zaoczne i również tam nie będzie już dla nas miejsca. Musimy szukać innego obiektu, ale nie jest o to łatwo. Również hala w Szopienicach została adoptowana jako obiekt treningowy turniejów mistrzowskich - mówi prezes klubu. - W ostateczności pozostaje nam mała salka szkolna na osiedlu Paderewskiego. Innym rozwiązaniem jest trening na świeżym powietrzu na boiskach asfaltowych - nie traci dobrego humoru w trudnej sytuacji Breguła.

To jednak nie jedyne zmartwienie katowiczan. Z treningów wyłączony jest Łukasz Kosmowski. - Wstępnie można powiedzieć, że powróci na początku sezonu, ale czy będzie od razu zdolny do gry? - zastanawia się prezes klubu. Spora nadzieja jest wiązana z osobą Karola Leszczyńskiego, który będzie grał w I lidze, w barwach AZS-u AWF-u, ale ma także wspomagać Mickiewicza. Innym zawodnikiem, który również może występować w dwóch zespołach jest Krzysztof Wosz, szczególnie, że na odpowiednim poziomie w strefie podkoszowej w barwach beniaminka II ligi spisuje się tylko Janusz Barycz. Na parkiecie będzie z pewnością pojawiał się również sam Breguła. - Miałem nadzieję, że w tym zbliżającym się sezonie nie będę już musiał występować, ale wszystko wskazuje na to, że nadal jestem potrzebny - uśmiecha się prezes.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również