Nie dostał się do Polonii i to... dało mu jeszcze większego kopa

19.02.2011
Marcin Kowalski miał tej zimy szansę wrócić do "korzeni", czyli do Polonii Bytom, z której trzy lata temu przeszedł do Ruchu Radzionków. Nie udało się. - Dziwne te testy były - mówi boczny obrońca.
Kowalski pojechał z Polonią w styczniu na obóz do Bielska-Białej. - Wydawało mi się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Sam ze swych występów byłem zadowolony, nie słyszałem słów krytyki ze strony innych. I nagle, po 45 minutach gry przeciwko Zagłębiu, powiedziano mi, że jednak się nie nadaję... To było dziwne - opowiada.

Po powrocie do Radzionkowa, czekał go... drugi obóz. - Trener Artur Skowronek miał na uwadze, że jestem już po jednym zgrupowaniu. Dlatego w Kluczborku trenowałem nieco lżej. Nie powiem, że to była taryfa ulgowa, ale zasuwałem nie aż tak mocno, jak reszta kolegów z Ruchu - wyjaśnia "Kowal", który dodaje, że niepowodzenie w Polonii dodało mu tylko skrzydeł.

- Cała sytuacja dała mi kopa; na zasadzie "pracuj, chłopie, dalej nad sobą". Mam ważny kontrakt z Ruchem, okazję do pokazania się w I lidze... Czemu miałbym się załamać? - przekonuje boczny obrońca "Cidrów".
źródło: SPORT

Przeczytaj również