"Nie byliśmy zespołem, w którym jeden "umrze” na boisku za drugiego"

19.04.2010
- Każdą analizę meczu czy też treningu zaczynam od swojej osoby i w trakcie sezonu błędy popełniałem. Biorę za to pełną odpowiedzialność - przyznaje Mariusz Niedbalski, trener KKS-u Tychy.
W Tychach, po tym jak przedwcześnie zakończono udział w ciągle trwającym sezonie trwa analiza przyczyn wyniku, który z pewnością nie spełnił oczekiwań. - Sport jest bardzo prosty i nie zamierzam niczego owijać w bawełnę. Jest czarne lub białe - nie ma kolorów pośrednich. Główny cel, jakim był awans do ekstraklasy, nie został osiągnięty - jednoznacznie daje do zrozumienia Mariusz Niedbalski, trener KKS-u. - Jeśli chodzi o pozycję po sezonie zasadniczym, to biorąc pod uwagę mój pierwszy sezon w I lidze, to uważam, że osiągnięta lokata była średnim rezultatem - dodaje.

Największe pretensje można mieć o to, że... - Graliśmy nierówno i bardzo dobre występy przeplataliśmy słabymi. Nie byliśmy zespołem (mimo celu, który nam przyświecał), w którym jeden "umrze” na boisku za drugiego - wyjaśnia szkoleniowiec tyszan. -  Czy ten wynik uznaję jednak za swoją osobistą porażkę? Każdą analizę meczu czy też treningu zaczynam od swojej osoby i na pewno w trakcie sezonu błędy popełniałem. Biorę za to pełną odpowiedzialność. Na wyniki osiągane przez zespół miały wpływ także inne czynniki - tajemniczo przyznaje Niedbalski.

Czy podobnie jak prezes klubu, Teresa Dembowska, również trener ma pretensje do poszczególnych koszykarzy? - Cały zespół wygrywa i cały przegrywa. Indywidualne oceny przekazuję zawodnikom bezpośrednio i nie zamierzam robić tego za pośrednictwem mediów. Chciałbym tą drogą podziękować zawodnikom za całoroczną współpracę. Z niektórymi już pewnie nie będę miał możliwości pracować, bo korekty w kadrze zawodniczej muszą nastąpić - zaznacza opiekun KKS-u, jednocześnie wskazując, że może w Tychach zostać na kolejny sezon.

- Otrzymałem propozycję dalszej współpracy. Decyzji jeszcze nie podjąłem, aczkolwiek bardzo poważnie ją rozważam. Cieszę się, że szefowie klubu nadal darzą mnie zaufaniem. Sezon spędzony w Tychach na pewno bardzo wiele mi dał, nabrałem doświadczenia. Nigdy się nie poddaję, więc może spróbuję ponownie? Myślę, że w przeciągu kilku najbliższych dni podejmę decyzję. W tej chwili muszę przygotować się do egzaminu na trenera I klasy. 7 czerwca rozpoczynam zgrupowanie z kadrą Polski U-20 (Niedbalski jest asystentem - przyp. red.) - kończy szkoleniowiec.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również