"Nasz autobus na Śląsk pojedzie z pewnością wesoły"

04.09.2011
- Chłopcy z humorem mówią: "Kiedy awansować, jak nie teraz?". Jednak my stąpamy mocno po ziemi - przyznał na pomeczowej konferencji prasowej trener Ruchu Radzionków, Artur Skowronek.
Dobry humor w ekipie "Cidrów" nie dziwi. Efektowna wygrana z zespołem, który w poprzednim sezonie grał jeszcze w ekstraklasie, w dodatku na jego terenie, musi napawać optymizmem. - Wygraliśmy, bo byliśmy zespołem. Tworzyliśmy monolit. Walczyliśmy na całej długości i szerokości boiska - chwalił Skowronek.

Spotkanie dla radzionkowian rozpoczęło się najlepiej, jak tylko mogło. Szybko gola strzelił Adam Giesa, chwilę później podwyższył Marcin Krzywicki. - Wiedzieliśmy, że jeśli damy się Arce rozbujać w ofensywie, to nie mamy tutaj czego szukać. Bardzo mocno trenowaliśmy nad pressingiem i go zastosowaliśmy. Zespół kapitalnie się z tego wywiązał i nie pozwolił wyprowadzać rywalowi akcji - powiedział trener.

Po raz kolejny największą bronią Ruchu były stałe fragmenty gry. Giesa strzelił po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, a na początku drugiej połowy na 3-0 podwyższył, po centrze z rzutu wolnego, Michał Nalepa. - One powoli stają się naszą siłą. Dają nam punkty. Bardzo się cieszymy. Nasz autobus na Śląsk będzie z pewnością wesoły - przyznał z uśmiechem szkoleniowiec. - Chłopcy z humorem mówią: "Kiedy awansować, jak nie teraz?", ale my stąpamy mocno po ziemi. Mamy młody zespół, który chce się promować i w Gdyni ta promocja nam się bardzo udała - dodał.

Gospodarze sprawiali wrażenie, jakby kompletnie zlekceważyli rywala. Zauważył to również trener Arki. - Nie mogę żadnego zawodnika pochwalić i dlatego przegraliśmy. Trzeba pytać piłkarzy, dlaczego tak podeszli do tego meczu. Chyba myśleli, że to samo im jakoś pójdzie, a tymczasem przeciwnik zagrał pressingiem i oni sobie z tym nie poradzili - złościł się Petr Nemec.

Gospodarze nie wykorzystali nawet faktu, że Piotr Rocki został w drugiej części gry ukarany czerwoną kartką. Piłkarze Arki zamiast ruszyć do zdecydowanych ataków, próbowali oszukać sędziego. Bartłomiej Niedziela "zanurkował" w polu karnym radzionkowian, a że miał już na koncie żółtą kartkę, siły się wyrównały. - Moi gracze chyba myśleli, że sobie z tą młodzieżą będą robili co chcieli, a tymczasem było zupełnie odwrotnie - podsumował Nemec.
źródło: arka.gdynia.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również