Napastnik "Cidrów": Życie piłkarza w Radzionkowie nie jest różowe

29.10.2009
- Chyba będę musiał strzelać po trzy gole w każdym meczu, żeby przekonać do siebie trenera - uśmiecha się Marek Suker, który nie chce być już wiecznym rezerwowym. Czy zmieni klub?
Co robi trener po wygranej 6-1? - Przede wszystkim skupia się na tym, co... zrobiliśmy źle. Po końcowym gwizdku dużo uwag miał do defensywy - zdradza Suker kulisy meczu z Unią Janikowo. Reakcja dziwna? Można by się pukać w czoło, gdyby nie fakt, że "Cidry" rzeczywiście pozwalały rywalowi pod własną bramką na zbyt wiele. Z przodu zaś nie radziły sobie do momentu, kiedy pojawili się nowi napastnicy. Gielza sprawił, że mecz zaczął się od nowa, Suker skompletował hattricka. - Trener, owszem, podziękował, ale na piwo nie zaprosił - uśmiecha się ten drugi.

Mówiąc pół żartem, pół serio, "poczęstunek" dla Sukera ufundowany przez Góraka nie byłby niczym dziwnym. 27-letni snajper swoimi trzema trafieniami zatarł złe wrażenie po grze zespołu w pierwszej połowie. A zatem, czy szkoleniowiec się pomylił nie awizując piłkarza do gry w podstawowym składzie? - Te decyzje weryfikuje boisko - dyplomatycznie odpowiada zawodnik, który dokładnie w 25 minut sprawił, że wynik radzionkowian w pojedynku z outsiderem prezentuje się okazale.

"Davor" nie ukrywa jednak, że status wiecznego rezerwowego zaczyna mu już doskwierać. - Nie jestem zadowolony. Chciałbym grać dużo więcej. Jeśli nie w pierwszym składzie, to nawet w roli tego "jokera", ale niech to będzie co tydzień - żali się. I jednocześnie przekonuje, że ma prawo chcieć więcej. - Od jakiegoś czasu czuję się w dobrej dyspozycji. A te trzy bramki dodały mi jeszcze skrzydeł - zapewnia.

W tym momencie pojawia się pytanie o przyszłość Sukera w Radzionkowie. Jego umowa z klubem wygasa z końcem tego roku. - Jeszcze nikt się ze mną nie kontaktował w sprawie jej przedłużenia. Staram się o tym nie myśleć. Zastanawiać się będę w listopadzie i grudniu. Powiem tylko, że żadnej opcji nie mogę wykluczyć. Nawet tego, że zmienię klub - mówi Suker. A przypomnijmy, że całkiem bliski zmiany barw był już rok temu. Wówczas postanowił jednak, że powalczy o miejsce w składzie Ruchu.

I chociażby po meczu z Unią można stwierdzić, że powalczył. Tylko co, jeśli nawet hattrick szkoleniowca do wiecznego rezerwowego nie przekonał? - Chyba będę musiał strzelać po trzy gole w każdym meczu - śmieje się sam zainteresowany. - Ale mówiąc poważnie, taki problem, jaki mam, w Ruchu nie dotyczy tylko mnie. Jak ci nie wyjdzie jeden mecz, wypadasz ze składu, a wchodzi za ciebie kto inny. Tak naprawdę dla piłkarza wcale nie jest różowo w Radzionkowie - kończy.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również