Myślał, że w I lidze sobie nie pogra. A wystąpił już na inaugurację

03.08.2010
Jacek Jankowski jest obecnie najdłużej grającym piłkarzem w Radzionkowie. Ale też prawie... najczęstszym rezerwowym. W sobotę jego cierpliwość została wynagrodzona. Zagrał z MKS-em.
Jankowski przyszedł do Ruchu w czasach, gdy ten wszystko, co najlepsze, miał już za sobą. Będąc jeszcze w wieku juniorskim, występował w rezerwach, pięć lat temu "awansował" do pierwszej drużyny. Wówczas "Cidry" spadały z III do IV ligi. - Ale już wtedy marzyłem, żeby zagrać z Ruchem na wysokim szczeblu - wyznaje golkiper, który od zawsze rezerwuje sobie bluzę z numerem 1. Różnie już natomiast wygląda jego faktyczny status w gronie bramkarzy Ruchu.

W poprzednim sezonie przegrał rywalizację z Sewerynem Kiełpinem. Z kolei w III lidze miejsce między słupkami musiał oddać kosztem młodzieżowców - Patryka Ciasnochy i Mirosława Kuczery. Gdy "Cidry" były jeszcze niżej, w IV lidze, ustępować musiał Grzegorzowi Żmii, obecnie zajmujący się wyłącznie szkoleniem bramkarzy w zespole z Radzionkowa.

- Zdaję sobie sprawę, że konkurencja jest mocna i trudno będzie o regularną grę w podstawowym składzie - przyznał zresztą niedawno, gdy porozumiewał się w sprawie nowego kontraktu. Ostatecznie zdecydował się prolongować umowę. A już wkrótce czekała na niego miła niespodzianka. Tydzień przed meczem z Kluczborkiem Kiełpin doznał kontuzji, a to dla Jankowskiego oznaczało debiut na zapleczu ekstraklasy.

- Taki splot zdarzeń - mówił już po spotkaniu, mając jednak mieszane uczucia, co do samego występu. - Muszę zobaczyć na nagraniu wideo, czy dało się wybronić to fantastyczne uderzenie Górala - nawiązał do puszczonego gola. Napastnik MKS-u uderzył soczyście z 16. metrów, choć - co zauważył sam strzelec - w krótki róg.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również