MKKS znalazł się pod ścianą
25.04.2009
MKKS przegrał pierwsze spotkanie w Lublinie i teraz, aby awansować do finały play-off I ligi, grupy C, musi wygrać dwa kolejne. Pierwsza potyczka ze Startem, który jest faworytem rozgrywek, pokazała, że ekipa Mariusza Niedbalskiego ma szansę na nawiązanie skutecznej walki z rywalem. - W naszej grze było widać przestoje i w sumie dobrze prezentowaliśmy się przez około 30 minut. Jeśli chcemy wygrać z takim przeciwnikiem, musimy zagrać to co najlepiej umiemy przez cały mecz - wyjaśnia Adam Wilkin, skrzydłowy zabrzan.
MMKS doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jakie błędy zostały popełnione w pierwszym meczu. Gospodarze mocno zdominowali "deskę", w efekcie czego zebrali o 14 piłek więcej, a w tym aż 19 razy na tablicy gości. - Nie było tajemnicą, że chcąc wygrać w Lublinie musimy wznieść się na wyżyny naszych możliwości, jeśli chodzi o zbiórki. Z przewagą fizyczną Startu mieliśmy walczyć z podwójna agresją i zaangażowaniem. Popełniliśmy zbyt dużo prostych błędów przy zastawieniu - mówi Wlikn. - Przeanalizowaliśmy jednak tamto spotkanie krok po kroku i jestem pewien, że każdy z nas wyciągnął odpowiednie wnioski i błędów nie powtórzymy - dodaje.
W obozie Startu panuje przeświadczenie, że będzie to ostatnie spotkanie w tej rundzie. - Myślę, że w sobotę nie powinniśmy mieć żadnych kłopotów. Chcemy zaoszczędzić kłopotu zabrzanom i nie dopuścić do tego, by znów musieli przyjeżdżać do Lublina (ewentualne trzecie spotkanie odbędzie się w środę - przyp. red.) - zapowiada Piotr Karolak, trener zespołu, który okazał się najlepszy w fazie zasadniczej. - Mimo wszystko zamierzamy popsuć szyki gościom. To nie będzie dla nich tak łatwy mecz jak im się wydaje. Gramy na naszym obiekcie, kosze są nam doskonale znane, a i publiczność jest po naszej stronie. Zamierzamy wybrać się jeszcze na Lubelszczyznę - kończy Wlikn, wychowanek MKKS-u.
[b]
MKKS Zabrze - Start Lublin[/b]
sobota, 18:00
MMKS doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jakie błędy zostały popełnione w pierwszym meczu. Gospodarze mocno zdominowali "deskę", w efekcie czego zebrali o 14 piłek więcej, a w tym aż 19 razy na tablicy gości. - Nie było tajemnicą, że chcąc wygrać w Lublinie musimy wznieść się na wyżyny naszych możliwości, jeśli chodzi o zbiórki. Z przewagą fizyczną Startu mieliśmy walczyć z podwójna agresją i zaangażowaniem. Popełniliśmy zbyt dużo prostych błędów przy zastawieniu - mówi Wlikn. - Przeanalizowaliśmy jednak tamto spotkanie krok po kroku i jestem pewien, że każdy z nas wyciągnął odpowiednie wnioski i błędów nie powtórzymy - dodaje.
W obozie Startu panuje przeświadczenie, że będzie to ostatnie spotkanie w tej rundzie. - Myślę, że w sobotę nie powinniśmy mieć żadnych kłopotów. Chcemy zaoszczędzić kłopotu zabrzanom i nie dopuścić do tego, by znów musieli przyjeżdżać do Lublina (ewentualne trzecie spotkanie odbędzie się w środę - przyp. red.) - zapowiada Piotr Karolak, trener zespołu, który okazał się najlepszy w fazie zasadniczej. - Mimo wszystko zamierzamy popsuć szyki gościom. To nie będzie dla nich tak łatwy mecz jak im się wydaje. Gramy na naszym obiekcie, kosze są nam doskonale znane, a i publiczność jest po naszej stronie. Zamierzamy wybrać się jeszcze na Lubelszczyznę - kończy Wlikn, wychowanek MKKS-u.
[b]
MKKS Zabrze - Start Lublin[/b]
sobota, 18:00
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
02.12.2014
02.12.2014
Dzieciaki dostały pluszaki!
02.12.2014
02.12.2014
Radwan dołącza do Mingo
28.11.2014
28.11.2014
Misie na boisku!