"Miałem nadzieję, że ktoś mi na koniec przynajmniej podziękuje"

25.05.2011
Władze Uteksu ROW Rybnik nie przedłużyły wygasającej 30 kwietnia umowy z Mirosławem Orczykiem. Powód? Niezrealizowany cel. - Prawda jest taka, że decyzja zapadła już w lutym - odpowiada trener.
Orczyk prowadził rybniczanki przez sześć lat. W tym czasie wywalczył awans do ekstraklasy, a także grał w europejskich pucharach. - I gdybyśmy odpuścili wtedy ligę, to moglibyśmy pokusić się nawet o spektakularną wygraną - wspomina szkoleniowiec. - Zdawałem sobie z tego sprawę, że kiedyś przyjdzie mi się pożegnać z tą pracą, ale miałem nadzieję, że ktoś mi na koniec przynajmniej podziękuje - przyznaje. - Od pani prezes Gabrieli Wistuby usłyszałem tylko: "nie myśl, że będziesz tutaj dłużej pracował" - dodał.

Oficjalnie powodem nieprzedłużenia umowy jest niezrealizowanie celu, jaki postawiono przed sezonem. Trener ma jednak inne zdanie na ten temat. - Prawda jest jednak taka, że decyzja zapadła już w lutym, kiedy to zdecydowałem się na strajk i nie pojechałem z zespołem na mecz z CCC Polkowice. To bardzo nie spodobało się pani prezes. Nie jestem zwolennikiem tego typu praktyk, ale znalazłem się w bardzo trudnej sytuacji. Klub nadal nie spłacił zaległości. Podsumowując cały okres mojej pracy, zaległości sięgają sumarycznie wysokości mojej rocznej pensji - wyjaśnia Orczyk.
źródło: SPORT

Przeczytaj również