Miał występować w LM, ale nieoczekiwanie wrócił do gry w Ruchu

06.09.2010
Martin Matusz trzy tygodnie temu był o krok od rozwiązania umowy z Ruchem Radzionków. Tymczasem w sobotę napastnik nieoczekiwanie wyszedł w pierwszym składzie żółto-czarnych.
To była największa niespodzianka personalna meczu Ruch Radzionków - Termalica Bruk-Bet Nieciecza. W wyjściowej jedenastce gospodarzy pojawił się Słowak, z którym trzy tygodnie temu "Cidry" chciały za porozumieniem stron rozwiązać umowę. Prezes Ruchu, Tomasz Baran, tłumaczył to tym, że nie chce tworzyć kominów płacowych. Sam piłkarz zdradził, że być może zagra w "jego" MKS-ie Żylina, który szykuje się do występów w Lidze Mistrzów.

Mijały jednak dni, a oficjalnego komunikatu ze strony klubu nie było. W tym czasie Matusz grał w rezerwach I-ligowca, czasem trenując nawet z zespołem... juniorów. Tymczasem w sobotę jak gdyby nigdy nic pojawił się w wyjściowej jedenastce "Cidrów". - Wygląda na to, że jednak wypełnię kontrakt z Ruchem - powiedział zawodnik. Jego umowa wygasa w czerwcu 2011 roku.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również