Miał być awans do fazy play-off, a skończyło się... spadkiem

24.05.2010
Nie tak wyobrażano sobie niedawno zakończony sezon w Katowicach. Po sprowadzeniu dwóch doświadczonych zawodników spoglądano w górę tabeli. Plan jednak nie wypalił.
Komentarz
Adam Zając (prezes i II trener): Na taki wynik złożyło się wiele czynników. Po pierwsze, mieliśmy sporo kontuzji w trakcie sezonu. Również w decydujących spotkaniach zabrakło Mateusza Dziemby, który przecież bardzo dobrze wprowadził się do zespołu i w tych nielicznych naszych wygranych miał spory udział. Planowaliśmy, by jeszcze w grudniu dołączył do zespołu rozgrywający, ale musieliśmy z tego pomysłu zrezygnować na skutek braku odpowiednich środków. Spadek jest oczywiście bardzo przykrym wydarzeniem, ale my rąk nie załamujemy. To miasto ma zbyt duże tradycje koszykarskie, by móc to wszystko teraz tak zostawić.

Plusy
Podobnie jak i po pierwszej fazie zmagań za sezon należy przede wszystkim wyróżnić młodych zawodników, którzy stawiali pierwsze kroki w I lidze (Tomasz Gembus, Karol Leszczyński) lub też w seniorskiej koszykówce (bracia Marceli i Mateusz Dziembowie). Jeśli nadal będą rozwijać się w takim tempie, to w Katowicach powinni mieć z nich jeszcze sporo pożytku. Po spadku powinni jeszcze więcej czasu spędzać na parkiecie.

Minusy
Największa bolączka AZS-u AWF-u była postawa w czwartej kwarcie. Gdyby nie nie moc w tej fazie gry, to katowiczanie mogliby skończyć sezon zasadniczy na zdecydowanie wyższej pozycji i mieć większe szanse na utrzymanie. Jeśli do tego dołożymy wszystkie cztery przegrane dogrywki, jakie przyszło rozegrać podopiecznym Mirosława Stawowskiego, to otrzymujemy odpowiedź na pytanie, czemu bilans katowiczan był tak mizerny. W końcowych minutach "Akademicy" przegrali również pierwszy mecz fazy play-out z rezerwami Prokomu Gdynia, który bezpośrednio decydował o spadku.

Najlepszy zawodnik
W tej kategorii postanowiliśmy wyróżnić dwóch zawodników, gdyż to oni ciągnęli grę "Akademików" w większości spotkań. Chodzi o Tomasza Milewskiego i Mariusza Piotrkowskiego. Pierwszy dołączył do zespołu przed sezonem i miał przede wszystkim wypełnić lukę na pozycji środkowego, a drugi stanowi o jego sile już od kilku sezonów. Dwóch nominalnych podkoszowych spisywało się w miarę dobrze w ataku, grożąc również rzutem z dystansu. Zresztą to właśnie w oparciu o nich, ma powstać nowy zespół, który będzie walczył o powrót do I ligi.

Najlepszy mecz
AZS AWF Katowice - KKS Tychy (79-72). To była spora niespodzianka. Wprawdzie spotkania derbowe lubią się rządzić swoimi prawami, ale nikt się nie spodziewał tego, że katowiczanie po siedmiu porażkach z rzędu będą w stanie sprostać walczącym o awans tyszanom. Dobra gra trójki podkoszowych zawodników: Tomasza Gembusa, Milewskiego i Piotrkowskiego pozwoliła gospodarzom zdominować walkę pod koszem (przy nieobecności w tyskiej drużynie Marcina Salamonika). Odpowiedni wkład w cenne zwycięstwo miał również rozgrywający Tomasz Koczwara.

Rozczarowanie
O tym, że niełatwo będzie zastąpić Artura Donigiewicza w Katowicach doskonale wiedziano. Takim następcą, choć bazującym jednak głównie na rzucie z dystansu, a nie wejściach pod kosz, miał być Kamil Wójciak. Syn byłego reprezentanta Polski, Alberta Wójciaka, papiery na grę w koszykówkę z pewnością ma. Jednak w zespole "Akademików" nie zdołał ich w ogóle pokazać. Wpływ na to z pewnością miał uraz, który wyeliminował go z kilku spotkań. Więcej spodziewano się także po Tomaszu Koczwarze.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również