Mateusz Mak o wyjeździe do Berlina: Trafiliśmy do zupełnie innej bajki
23.08.2011
- Mimowolnie nasuwają się porównania do polskiej rzeczywistości. Nie wypadamy pod tym względem najlepiej, mimo widocznych zmian zachodzących w Polsce. Jeszcze nie ten czas - mówi Michał Mak. Jego zdanie podziela brat. - Trafiliśmy do zupełnie innej bajki. Zakwaterowani zostaliśmy w gmachu miejscowej akademii piłkarskiej. Jesteśmy nieźle zszokowani. Dziesięć boisk, fantastyczne zaplecze, szatnie, sauna. Doskonała organizacja zajęć. Czego można wymagać więcej? - pyta.
Nasuwa się jednak pytanie, jak to się stało, że dwaj młodzi zawodnicy pojechali z Radzionkowa na testy do drużyny ze stolicy Niemiec. - Porozumieli się menedżerowie - polski i niemiecki. Od słowa do słowa i nagle okazało się, że musimy się spakować - tłumaczy Michał. - Sprawy trochę się odwlekły, bo brat złapał lekką kontuzję. Z tego powodu nie byliśmy w stanie zaprezentować się w meczu kontrolnym. Wcześniej niemiecki menedżer dostał filmy obrazujące nasze poczynania na boisku. Widocznie spodobaliśmy się - dopowiada Mateusz.
Gdyby jednak bliźniacy nie zdołali znaleźć zatrudnienia w żadnym z niemieckich klubów i tak nie załamywaliby rąk. - Już przyjazd do Berlina był wielką przyjemnością i wyróżnieniem. Nic nie stracimy - twierdzi Michał, z czym zgadza się jego brat.. - Zobaczyliśmy kapitalny i zorganizowany klub. Na pewno zebraliśmy doświadczenia. Nie każdy ma taką okazję - kończy Mateusz Mak.
Nasuwa się jednak pytanie, jak to się stało, że dwaj młodzi zawodnicy pojechali z Radzionkowa na testy do drużyny ze stolicy Niemiec. - Porozumieli się menedżerowie - polski i niemiecki. Od słowa do słowa i nagle okazało się, że musimy się spakować - tłumaczy Michał. - Sprawy trochę się odwlekły, bo brat złapał lekką kontuzję. Z tego powodu nie byliśmy w stanie zaprezentować się w meczu kontrolnym. Wcześniej niemiecki menedżer dostał filmy obrazujące nasze poczynania na boisku. Widocznie spodobaliśmy się - dopowiada Mateusz.
Gdyby jednak bliźniacy nie zdołali znaleźć zatrudnienia w żadnym z niemieckich klubów i tak nie załamywaliby rąk. - Już przyjazd do Berlina był wielką przyjemnością i wyróżnieniem. Nic nie stracimy - twierdzi Michał, z czym zgadza się jego brat.. - Zobaczyliśmy kapitalny i zorganizowany klub. Na pewno zebraliśmy doświadczenia. Nie każdy ma taką okazję - kończy Mateusz Mak.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?