Mateusz Mak: Chcemy z Michałem zmienić klub
27.11.2011
Utalentowany zawodnik "Cidrów" był jednym z bohaterów derbów z Polonią Bytom. - Początek meczu nie był najlepszy w naszym wykonaniu. Ale wzięliśmy się w garść. Dominowaliśmy na boisku. Udało się wyrównać, a potem strzelić gola "do szatni". Polonia od tego momentu waliła głową w mur. Poza jedną sytuacją, w której Piotrek Łopuch wybił piłkę sprzed linii, nie miała dobrych okazji - wskazał Mateusz.
Euforia w obozie ekipy z Radzionkowa była ogromna. Dziennikarze zastanawiali się nawet, czy kontener, w którym znajduje się szatnia gości, wytrzyma szaloną radość piłkarzy Ruchu.
- Bardzo się mobilizowaliśmy na ten mecz. Było widać, jak to napięcie schodziło z nas po strzelonych bramkach. Bez wątpienia, odczuwaliśmy największą radość w tej rundzie. Mecz z Polonią był uwieńczeniem naszej pracy w tym półroczu - wskazał Mak, który w przedziwnych okolicznościach doprowadził do remisu. Zdaniem Dariusza Fornalaka, trenera Polonii, był to kluczowy moment.
- Michał Nalepa podawał, Marcin Krzywicki absorbował uwagę obrońców, a ja wiedziałem, że piłka nie nabierze poślizgu i mogę dopaść do niej przed Sewerynem Kiełpinem. Musiałem tylko iść do końca. Udało się. W dodatku Seweryn nie urwał mi głowy. Gdyby tak uderzył mnie pięścią, nie byłoby wesoło - śmiał się Mateusz.
Zła informacja dla kibiców "Cidrów" jest taka, że wiosną braci Maków raczej nie zobaczą w barwach Ruchu. - Nie ukrywam, że z Michałem chcemy zmienić klub. Nawet prezes uważa, że nadszedł ten moment. Mamy już po 20 lat, więc to nie tak mało. Wielu chłopaków w ekstraklasie wybija się w tym wieku w ekstraklasie. Chcemy iść ich śladami - wyjaśnił.
Czy transferowa droga wiedzie do Wisły Kraków? - Wiem, że Stan Valckx, dyrektor Wisły, był na meczu w Radzionkowie, ale żadnych konkretów nie ma. Jest inny, polskim temat. Sprawa powinna się wyjaśnić w ciągu najbliższych dwóch tygodni - odpowiedział Mateusz Mak.
Euforia w obozie ekipy z Radzionkowa była ogromna. Dziennikarze zastanawiali się nawet, czy kontener, w którym znajduje się szatnia gości, wytrzyma szaloną radość piłkarzy Ruchu.
- Bardzo się mobilizowaliśmy na ten mecz. Było widać, jak to napięcie schodziło z nas po strzelonych bramkach. Bez wątpienia, odczuwaliśmy największą radość w tej rundzie. Mecz z Polonią był uwieńczeniem naszej pracy w tym półroczu - wskazał Mak, który w przedziwnych okolicznościach doprowadził do remisu. Zdaniem Dariusza Fornalaka, trenera Polonii, był to kluczowy moment.
- Michał Nalepa podawał, Marcin Krzywicki absorbował uwagę obrońców, a ja wiedziałem, że piłka nie nabierze poślizgu i mogę dopaść do niej przed Sewerynem Kiełpinem. Musiałem tylko iść do końca. Udało się. W dodatku Seweryn nie urwał mi głowy. Gdyby tak uderzył mnie pięścią, nie byłoby wesoło - śmiał się Mateusz.
Zła informacja dla kibiców "Cidrów" jest taka, że wiosną braci Maków raczej nie zobaczą w barwach Ruchu. - Nie ukrywam, że z Michałem chcemy zmienić klub. Nawet prezes uważa, że nadszedł ten moment. Mamy już po 20 lat, więc to nie tak mało. Wielu chłopaków w ekstraklasie wybija się w tym wieku w ekstraklasie. Chcemy iść ich śladami - wyjaśnił.
Czy transferowa droga wiedzie do Wisły Kraków? - Wiem, że Stan Valckx, dyrektor Wisły, był na meczu w Radzionkowie, ale żadnych konkretów nie ma. Jest inny, polskim temat. Sprawa powinna się wyjaśnić w ciągu najbliższych dwóch tygodni - odpowiedział Mateusz Mak.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?