Marcin Krzywicki: Waliliśmy głową w mur

25.09.2011
Autor dwóch ligowych trafień dla Ruchu Radzionków z powodu kontuzji opuścił trzy ostatnie kolejki I ligi. Wczorajsze derby z Piastem Gliwice Marcin Krzywicki oglądał z wysokości trybun.
- Pierwszą połowę zagraliśmy przeciętnie, ale już drugie 45 minut w naszym wykonaniu było naprawdę bardzo dobre. Przyjemnie patrzyło się na poczynania chłopaków w tym czasie z perspektywy kibica. Myślę, że remis byłby bardziej sprawiedliwym wynikiem - mówi wypożyczony z Cracovii zawodnik.

- Na pewno nie przesadzę, jeśli powiem, że po zmianie stron zamknęliśmy Piasta na ich własnej połowie. Gliwiczanie ograniczali się tylko do wybijania piłek. Jedynie od czasu do czasu stać ich było na wyprowadzenie jakiejś kontry. Na nasze nieszczęście jedna z nich zakończyła się utratą drugiego gola - analizuje Krzywicki.

- W drugiej odsłonie mieliśmy zdecydowaną przewagę, ale niestety nie potrafiliśmy jej odpowiednio "skonsumować”. Nieustannie waliliśmy głową w mur. Dobre okazje zmarnowali bracia Makowie, Piotr Giel i zwłaszcza Piotrek Rocki, którego strzał z samej końcówki meczu, chyba wszyscy trzymający kciuki za Radzionków, widzieli już w bramce gości. Szkoda, że "Rocky” tego nie trafił. Strasznie przeżywał tę niewykorzystaną szansę. W szatni klął jak najęty - dodaje 25-latek.

Pod nieobecność Krzywickiego, trener Artur Skowronek na "szpicę” desygnował tym razem młodego Damiana Michalika. - Walczył, starał się, chciał się pokazać z jak najlepszej strony. Udowodnił, że ambicja jest jego dużym atutem. Dla Damiana to był dopiero pierwszy występ w podstawowym składzie, więc nie wymagajmy od niego za dużo. Przynajmniej na razie. Chłopak liczy sobie zaledwie 19 wiosen, czas pracuje na jego korzyść - ocenia młodszego kolegę snajper "Cidrów".

Wychowanek bydgoskiego Zawiszy wznawia treningi w najbliższy wtorek. - Na początku będę tylko truchtał. Po tym jak okazało się, iż oprócz odprysku kości śródstopia, mam również naciągnięte więzadła, nie ma mowy o wykonywaniu sprintów. Odczuwam jeszcze jakiś ból, choć zastanawiam się czy jest to rzeczywista dolegliwość, czy może bardziej siedzi ona w mojej głowie? Występ w najbliższej kolejce przeciwko Sandecji? We wtorek powinienem być w tym temacie mądrzejszy - kończy Krzywicki.
autor: Tomasz Majka

Przeczytaj również