Koszykarki Uteksu ROW Rybnik wezwane "na dywanik"

21.10.2009
- Ten ostatni występ był dla mnie tak bolesny, że do teraz nie potrafię zebrać myśli - przyznaje doświadczona zawodniczka Uteksu ROW Rybnik, Agnieszka Jaroszewicz.
- Porażka z ŁKS-em była dla nas sporym zaskoczeniem. Mając taki potencjał w zespole, nie powinna się nam przytrafić - uważa sternik klubu z Rybnika, Gabriela Wistuba. Po meczu szkoleniowiec Uteksu, Mirosław Orczyk, powiedział kilka gorzkich słów w stronę swoich podopiecznych. - W pełni rozumiem jego rozgoryczenie. Sama grałam 20 lat w koszykówkę i wiem, że czasem przychodzi mecz, w którym nic nie chce wpadać do kosza. Jednak nie potrafię pojąć zachowania naszych koszykarek w obronie - mówi prezes Uteksu.

Koszykarki są tuż po spotkaniu z działaczami i trenerem. - Były rozmowy jak w każdej firmie, gdy pracownik nie realizuje swoich obowiązków. Powiedziałam im, iż byłam zaskoczona brakiem gwizdów z trybun, gdy zespół wychodził na parkiet w drugiej połowie. Myślę, że nasze zawodniczki szybko wyciągną z tego wszystkiego wnioski i uderzą się w pierś - mówi Wistuba.

Jak zareagowały na mocną krytykę ze strony szkoleniowca jego podopieczne? - Nie było mnie na konferencji, więc nie wiem, co zostało powiedziane. Nigdy nie czytam, ani nie interesuje się tym, co o nas piszą i mówią w mediach. Rozmawialiśmy oczywiście po meczu, ale nie chciałabym się na ten temat wypowiadać - mówi Jaroszewicz.

 - Ten ostatni występ był dla mnie tak bolesny, że do teraz nie potrafię zebrać myśli. Jestem całkowicie rozbita - przyznaje skrzydłowa Uteksu. - Mamy trudny moment. Wszyscy musimy poprawić swoje poczynania, aby przełożyło się to na lepszą grę. Mam nadzieję, że ten sezon ułoży się odwrotnie do poprzednich. Źle zaczęłyśmy, a dobrze skończymy - mówi z nadzieją doświadczona koszykarka ROW-u.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również