Koszmarna runda w wykonaniu "Akademików"
09.01.2010
Komentarz
Mirosław Stawowski (trener AZS-u AWF-u): W zasadzie to z każdym kolejnym spotkaniem było coraz gorzej. Dopiero ostatni mecz z Sudetami zagraliśmy tak, jak od nas oczekiwano. Straty są spore, ale zamierzamy w drugiej rundzie powalczyć i odpowiednio przygotować się do walki o utrzymanie. Do tej pory widoczny był brak lidera, ale wierzę, że to się zmieni. Niestety gramy też zbyt rzadko kontrą, a to miała być jedna z naszych głównych broni.
Plusy
Niewątpliwie postawa młodych zawodników. Aż czterech "młodzieżowców" w zespole "Akademików" debiutowało na parkietach I ligi i można powiedzieć, że wszyscy zdali egzamin przynajmniej poprawnie. Karol Leszczyński do tej pory występował o dwa poziomy ligowe niżej, ale w jego poczynaniach ogromnego przeskoku z pewnością nie było widać i zawodnik ten doskonale wywiązywał się z roli tzw. "zadaniowca". Wprawdzie Tomasz Gembus aż takiego skoku nie dokonał, bo do Katowic trafił z II ligi, ale również z jego postawy można być w pełni zadowolonym. Popularny "Gemboj" pokazał także charakter, gdy zaledwie po tygodniu ściągnął gips z kontuzjowanej dłoni i zgłosił chęć występów. Wreszcie bracia Dziembowie, reprezentanci Polski do lat 18. Szczególnie wyróżnił się Mateusz, który kilka razy pokazał, że nie ma respektu dla bardziej doświadczonych rywali i pokazał kilka zagrań na wysokim poziomie.
Minusy
Spora liczba kontuzji. Były spotkania, gdy AZS AWF był w stanie wystawić tylko sześciu zawodników zdolnych do gry. W takich sytuacjach ciężko myśleć o wygranej. Kluczowa wydaje się być kontuzja Kamila Wójciaka, który miał zastąpić Artura Donigiewicza, a niestety w sporej liczbie spotkań w ogóle nie wystąpił bądź też zaliczył kilkuminutowe epizody. Z urazami zmaga się też Tomasz Milewski, ale ten doświadczony środkowy, póki co zaciska zęby i gra. Problemy zdrowotne w mniejszym lub większym stopniu dotknęły też: Marcelego Dziembę, Tomasza Gembusa, Adama Hajduka, Tomasza Koczwarę, Karola Leszczyńskiego, Mariusza Piotrkowskiego i Tomasza Zająca.
Najlepszy zawodnik
Mariusz Piotrkowski od kilku sezonów stanowi pewny punkt w ekipie AZS- AWF-u. I nie inaczej jest w tym sezonie. Bez wątpienia najrówniejszy zawodnik w szeregach katowiczan, choć przytrafiły mu się dwa słabsze występy w Jeleniej Górze i Pruszkowie. Były one jednak podyktowane urazem, z którym zmaga się ten silny skrzydłowy. Brak centymetrów nadrabia sprytem i nie raz udaje mu się ograć wyższych rywali, a także trafić z dystansu. Bardzo dobry występ w meczu z Sokołem Łańcut zaowocował jednym z dwóch domowych zwycięstw.
Najlepszy mecz
AZS AWF Katowice - MKS Dąbrowa Górnicza (85-88 po dogr.). Rzadko się zdarza, że wyróżnia się przegrany mecz, ale w tym przypadku faktycznie były to najlepsze zawody w wykonaniu "Akademików". A w zasadzie druga odsłona tej potyczki, w której podopieczni Mirosława Stawowskiego grali koncertowo i praktycznie tylko własnym błędom zawdzięczają to, że nie udało im się wygrać tego niezwykle prestiżowego spotkania. Kto wie, jak potoczyły się losy katowiczan w przypadku wygranej?
Rozczarowanie
Postawa całego zespołu. Przed sezonem sporo mówiło się o tym, że katowiczanie mogą nawet awansować do czołowej "ósemki". Choć w zespole doszło do sporych roszad i ze starego składu pozostały zaledwie dwie osoby (Piotrkowski i Krzysztof Wosz), to zakontraktowanie doświadczonych koszykarzy, a z drugiej strony młodych i zdolnych zawodników miało stanowić mieszankę wybuchową. Póki co postawa drużyny mocno rozczarowuje i AZS AWF będzie się musiał bronić przed spadkiem.
Mirosław Stawowski (trener AZS-u AWF-u): W zasadzie to z każdym kolejnym spotkaniem było coraz gorzej. Dopiero ostatni mecz z Sudetami zagraliśmy tak, jak od nas oczekiwano. Straty są spore, ale zamierzamy w drugiej rundzie powalczyć i odpowiednio przygotować się do walki o utrzymanie. Do tej pory widoczny był brak lidera, ale wierzę, że to się zmieni. Niestety gramy też zbyt rzadko kontrą, a to miała być jedna z naszych głównych broni.
Plusy
Niewątpliwie postawa młodych zawodników. Aż czterech "młodzieżowców" w zespole "Akademików" debiutowało na parkietach I ligi i można powiedzieć, że wszyscy zdali egzamin przynajmniej poprawnie. Karol Leszczyński do tej pory występował o dwa poziomy ligowe niżej, ale w jego poczynaniach ogromnego przeskoku z pewnością nie było widać i zawodnik ten doskonale wywiązywał się z roli tzw. "zadaniowca". Wprawdzie Tomasz Gembus aż takiego skoku nie dokonał, bo do Katowic trafił z II ligi, ale również z jego postawy można być w pełni zadowolonym. Popularny "Gemboj" pokazał także charakter, gdy zaledwie po tygodniu ściągnął gips z kontuzjowanej dłoni i zgłosił chęć występów. Wreszcie bracia Dziembowie, reprezentanci Polski do lat 18. Szczególnie wyróżnił się Mateusz, który kilka razy pokazał, że nie ma respektu dla bardziej doświadczonych rywali i pokazał kilka zagrań na wysokim poziomie.
Minusy
Spora liczba kontuzji. Były spotkania, gdy AZS AWF był w stanie wystawić tylko sześciu zawodników zdolnych do gry. W takich sytuacjach ciężko myśleć o wygranej. Kluczowa wydaje się być kontuzja Kamila Wójciaka, który miał zastąpić Artura Donigiewicza, a niestety w sporej liczbie spotkań w ogóle nie wystąpił bądź też zaliczył kilkuminutowe epizody. Z urazami zmaga się też Tomasz Milewski, ale ten doświadczony środkowy, póki co zaciska zęby i gra. Problemy zdrowotne w mniejszym lub większym stopniu dotknęły też: Marcelego Dziembę, Tomasza Gembusa, Adama Hajduka, Tomasza Koczwarę, Karola Leszczyńskiego, Mariusza Piotrkowskiego i Tomasza Zająca.
Najlepszy zawodnik
Mariusz Piotrkowski od kilku sezonów stanowi pewny punkt w ekipie AZS- AWF-u. I nie inaczej jest w tym sezonie. Bez wątpienia najrówniejszy zawodnik w szeregach katowiczan, choć przytrafiły mu się dwa słabsze występy w Jeleniej Górze i Pruszkowie. Były one jednak podyktowane urazem, z którym zmaga się ten silny skrzydłowy. Brak centymetrów nadrabia sprytem i nie raz udaje mu się ograć wyższych rywali, a także trafić z dystansu. Bardzo dobry występ w meczu z Sokołem Łańcut zaowocował jednym z dwóch domowych zwycięstw.
Najlepszy mecz
AZS AWF Katowice - MKS Dąbrowa Górnicza (85-88 po dogr.). Rzadko się zdarza, że wyróżnia się przegrany mecz, ale w tym przypadku faktycznie były to najlepsze zawody w wykonaniu "Akademików". A w zasadzie druga odsłona tej potyczki, w której podopieczni Mirosława Stawowskiego grali koncertowo i praktycznie tylko własnym błędom zawdzięczają to, że nie udało im się wygrać tego niezwykle prestiżowego spotkania. Kto wie, jak potoczyły się losy katowiczan w przypadku wygranej?
Rozczarowanie
Postawa całego zespołu. Przed sezonem sporo mówiło się o tym, że katowiczanie mogą nawet awansować do czołowej "ósemki". Choć w zespole doszło do sporych roszad i ze starego składu pozostały zaledwie dwie osoby (Piotrkowski i Krzysztof Wosz), to zakontraktowanie doświadczonych koszykarzy, a z drugiej strony młodych i zdolnych zawodników miało stanowić mieszankę wybuchową. Póki co postawa drużyny mocno rozczarowuje i AZS AWF będzie się musiał bronić przed spadkiem.
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
02.12.2014
02.12.2014
Dzieciaki dostały pluszaki!
02.12.2014
02.12.2014
Radwan dołącza do Mingo
28.11.2014
28.11.2014
Misie na boisku!