Kontrowersyjny rzut karny dla "Cidrów". Kowalski jak Janoszka...

21.03.2010
Jeszcze długo będą zapewne trwały dyskusje nad (nie)słusznością podyktowania rzutu karnego w spotkaniu Ruchu Radzionków z Zagłębiem Sosnowiec. - To oszustwo! - twierdzą goście.
Z boku wyglądało to tak: Marcin Kowalski wpadł z piłką w pole karne rywali i w momencie mijania zwodem Adriana Marka, padł na murawę. Arbiter z Warszawy nie miał wątpliwości. Wskazał na 11. metr, dodatkowo karząc żółtą kartką protestującego przeciw tej decyzji Adama Bensza. - Nie wydaje mi się, żeby Adrian faulował rywala - kręcił głową Dżenan Hosić, drugi z zaglębiowskich stoperów. - Moim zdaniem po prostu stanął w "szesnastce”, a zawodnik Ruchu cwanie zaczepił o jego nogę.

- Czy to było cwaniactwo? Nie. Moim zdaniem takie zagranie to oszustwo! - Piotr Pierścionek, trener sosnowiczan, przysłuchujący się na klubowych korytarzach słowom swego zawodnika, jednoznacznie interpretował postawę radzionkowianina.

Co na to sam Kowalski? - Przyznam szczerze, że gdy stanąłem oko w oko z Adrianem Markiem, to... liczyłem na "jedenastkę”. Zrobiłem zwód, on wystawił nogę i dał sędziemu powód do podyktowania tego karnego - wzruszył ramionami i dodał: - Arbiter gwizdnął, więc karny był...

Swoją drogą ciekawe, że niemal tych samych słów dzień wcześniej użył Łukasz Janoszka, który też wywalczył "wapno” dla chorzowskiego Ruchu w meczu z GKS-em Bełchatów. "Ecik”-junior oglądał zresztą sobotni mecz radzionkowian z sosnowiczanami z trybun stadionu przy Narutowicza.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również