Koniec kobiecej koszykówki w Katowicach!? Bo nie ma pieniędzy

18.05.2010
Trzy lata po tym jak reaktywowano żeńską sekcję AZS-u AWF-u wszystko wskazuje na to, że w Katowicach znów zabraknie koszykówki w wydaniu kobiecym. A wszystko przez brak środków...
Co ciekawe, decyzja o tym, że zespół nie przystąpi do kolejnego sezonu zapadła jeszcze w trakcie trwania tego niedawno zakończonego. - Decyzja została podjęta przez prezydium, a wszystko przez to, że nie mamy środków finansowych, by utrzymywać wszystkie sekcje - wyjaśnia Adam Zając, prezes AZS-u. - W całym klubie mamy 11 sekcji, 500 zawodników i 40 olimpijczyków. Jak ich wszystkich utrzymać przy minimalnych kwotach, jakie otrzymujemy z miasta? - retorycznie pyta Zając.

- W ubiegłym roku przekazaliśmy AZS-owi 130 tys. zł. w Tym roku będzie to kwota wyższa o 70 tys. - podkreśla Sławomir Witek, naczelnik Wydział Sportu i Turystyki Katowic.  - To są śmieszne pieniądze przy takiej liczbie sekcji i zawodników - odpowiada Zając. A ile potrzeba, by utrzymać żeńską sekcję koszykarską? - Zaledwie 100 tys. zł. Halę udostępnia nam AWF za darmo. Większość naszych zawodniczek to studentki i utrzymują się ze stypendiów - zaznacza Adam Kubaszczyk, trener zlikwidowanej sekcji. - Otrzymaliśmy sporo sygnałów od dziewczyn, które chciałyby u nas studiować i grać. Teraz odbiera im się tą szansę - kręci głową szkoleniowiec.

Szkoda, że drużyna, której utrzymanie kosztuje tak niewiele, nie otrzyma szansy kolejnych występów. - Będę jeszcze rozmawiał z prezesem Zającem, by jednak znaleźć rozwiązanie i koszykarki mogły wystartować - zapewnia Witek. Co na to sternik AZS-u? - Nie wierzę w te zapewnienia. Już wielokrotnie obiecywano nam dodatkowe środki, a zawsze otrzymywali je inni. Rok temu chociażby Naprzód Janów - przypomina Zając. - Nie chcę, by doprowadzić do sytuacji, w której to wystartują wszystkie zespoły, a potem wiele z nich nie dokończy sezonu, bo nie będziemy mogli domknąć budżetu - dodaje.

- W tej sytuacji szanse na nasz start w rozgrywkach wynoszą zaledwie 10-20 procent. Musieliby się znaleźć prywatni sponsorzy, którzy wyłożyliby wymaganą kwotę - podkreśla Kubaszczyk.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również