Kompleks Lidera

24.02.2009
Katowiczanki przegrały ważne spotkanie z Liderem Pruszków. Ta porażka mocno komplikuje ich sytuację. Jeśli "akademiczki" chcą awansować, nie mogą już tylko liczyć na siebie, muszą także patrzeć na inne wyniki.
AZS rozegrał już szósty mecz w tym sezonie z zespołem z Pruszkowa. Nie licząc przedsezonowej potyczki sparingowej, aż cztery z tych spotkań zakończyły się porażką "akademiczek". - Nie jesteśmy gorszą drużyną. Nie wiem jednak czemu, przed meczem z Liderem moje dziewczyny usztywniają się i nie grają tego, co sobie zakładamy - wyjaśnia Adam Kubaszczyk, trener katowiczanek.

Tylko raz "akademiczki" wygrały z Liderem. Co więcej, miało to miejsce w Pruszkowie (w rewanżowym spotkaniu ćwierćfinału eliminacji pucharu Polski). - Tam zagraliśmy na luzie i od razu było widać efekty - podkreśla szkoleniowiec. Wszystkie mecze w Katowicach (trzy) zakończyły się porażką. Ten ostatni, będący potyczką ligową, bardzo dotkliwą. Spory wpływ mógł mieć na to doping ze strony kibiców przyjezdnych. - Na meczach kobiet rzadko pojawiają się zorganizowane grupy kibiców. To na pewno była nowość dla moich podopiecznych - mówi Kubaszczyk.

Ta porażka nie przekreśla szans AZS-u na zajęcie drugiej lokaty, premiowanej awansem do PLKK. Teraz jednak już nie wszystko zależy tylko od "akademiczek". Oprócz tego, że muszą wygrać już wszystkie spotkania do końca rozgrywek (nie licząc meczu w Pruszkowie), to jeszcze muszą liczyć na korzystne wyniki w pozostałych meczach. - Sporo wyjaśni się w najbliższy weekend, gdyż Pruszków podejmuje u siebie Widzew, do którego mamy dwa punkty straty, a w Bydgoszczy, miejscowy Kadus zmierzy się z Koroną Kraków. Oba zespoły wyprzedzają nas o jedno oczko - kończy opiekun "akademiczek".
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również