Kompała: Inaugurację sezonu zepsuł pech naszych kibiców

26.07.2009
- Na "dzień dobry" z II ligą poszło nam o wiele łatwiej niż się spodziewaliśmy. Ale wygraną z Lechią nie ma się co sugerować. Zagrali bardzo słabo - mówi Adam Kompała, kapitan Ruchu Radzionków.
Już premierowa kolejka wystarczyła "Cidrom", by na resztę rywali spoglądać z perspektywy szczytu tabeli. Ale satysfakcja z inauguracyjnej wygranej byłaby większa, gdyby gospodarze przeciwstawili przyjezdnym jakiekolwiek warunki. Ta sztuka im się jednak nie udała. - Bardzo zaskoczyła mnie tak przeciętna postawa Lechii. Spodziewałem się po nich dużo więcej - przyznaje kapitan Adam Kompała. A - przy odrobinie szczęścia - wynik mógł być bardziej okazały.

Źle nastawiony celownik zaprezentował Piotr Gierczak. - Piotrek nie miał swojego dnia, ale jestem o niego spokojny. On czy Jacek Wiśniewski to gracze, którzy gwarantują odpowiedni poziom w każdym meczu. I z każdym rywalem. Mają takie umiejętności, że o ich zgranie z zespołem kibice nie muszą się martwić - uważa były król strzelców ekstraklasy. A propos fanów. Zapowiedzieli swoją wizytę na zielonogórskim obiekcie, ale ostatecznie się tam nie zjawili.

Wszystko za sprawą awarii autobusu, którym podróżowali. - O sprawie dowiedzieliśmy się zaraz po zakończeniu potyczki. Żałujemy, że nie mieli okazji oglądać konfrontacji, w której cały czas to my atakowaliśmy. Z ich dopingiem byłoby nam jeszcze łatwiej. A tak, trybuny świeciły pustkami. Ale przecież w Zielonej Górze wszyscy chodzą na żużel - śmieje się Kompała.

Na pierwszą okazją do obejrzenia na żywo II-ligowych zmagań swojej drużyny radzionkowscy kibice muszą zatem czekać do sobotniego starcia z Bałtykiem Gdynia. - I właśnie ta rywalizacja będzie dla nas prawdziwym sprawdzianem. Zwycięstwem nad Lechią nie warto się sugerować - podkreśla 36-latek. - Czy jesteśmy faworytem stawki? Nie, ale chcemy ją wygrać - podkreśla Kompała, dodając, że - jego zdaniem - pretendentem do awansu jest raczej Górnik Polkowice.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również