Kocha swój klub tak, że gdy ten wygrywa... jego studenci mają łatwiej

18.02.2011
- W szukaniu pieniędzy dla Ruchu nie mam zahamowań. Gdy leciałem liniami katarskimi, pytałem pilota, czy jego tata nie jest jakimś szejkiem - wyznaje na serio zakochany w "Cidrach" Zygmunt Tobor.
Zygmunt Tobor jest dziekanem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytety Śląskiego w Katowicach, a zarazem wiernym kibicem Ruchu Radzionków. W dzisiejszym wydaniu "Sportu" ukazał się z nim interesujący wywiad, w którym profesor opowiada o:

O korupcji
Korupcję należy tępić bezwzględnie. Piłkarz, trener, działacz, który się tego dopuścił, powinien zostać zdyskwalifikowany dożywotnio. Za demoralizujący uważam fakt, że kluby nie mają skrupułów w zatrudnianiu piłkarzy i trenerów, którzy mają zarzuty prokuratorskie. Ujek, Reiss, Wdowczyk, Zieliński... Od razu powinni być odsuwani.

O Ruchu w czasach świetności
Paweł (Paweł Bomba, były prezes klubu - przyp. red.) zrobił tu cuda. Był mistrzem świata w motywowaniu. Jak on, choleryk, poszedł w przerwie do szatni, to leciało, oj... Ale za lata będą tu dzieciom legendy opowiadać, obok historii bitwy pod Grunwaldem: wygrywaliśmy z Widzewem 5-0 czy 4-1 z Widzewem.

O Ruchu w obecnych czasach
Podziwiam Tomka Baran (obecny prezes klubu - przyp. red.). Ale boję się, co się z tym stanie. Jak Tomek się w tym wszystkim "zgubi", to wrócimy do IV, V ligi. Piłka to są przecież pieniądze wyrzucone w błoto, czarna dziura. To jest kaprys jednostek, jak Wojciechowski, Cupiał czy Drzymała.

O poszukiwaniach sponsora
Ostatnio leciałem liniami katarskimi i rozmawiałem z pilotem, czy jego tata nie jest szejkiem, albo czy ktoś nie zna Abramowicza. Nie mam żadnych zahamowań. Mój syn, którego zaraziłem Ruchem, codziennie wysyła jakieś listy-oferty: do Coca-Coli, do Billa Gatesa, czy czasem jego marzeniem nie jest wsparcie takiego klubu w Polsce. Paweł Bomba na każdym meczu nic nie robił, tylko kurzył, wysyłał totolotki i modlił się... Jestem przekonany, że jakby wygrał, i jego Tereska się o tym nie dowiedziała, to by tę kasę dał na Ruch.

O pomyśle wspólnego stadionu dla Ruchu i Polonii
Dla mojego syna to nie do zaakceptowania. Dla mnie - to jak najbardziej rozsądne, choć pełnia szczęścia jest w Radzionkowie, gdy Ruch wygrywa, a Polonia przegrywa.

O studentach
Jak Ruch wygrywa, to się studenci cieszą, bo Tobor jest w dobrym humorze i egzaminy idą łatwo, a jak piłkarzom nie idzie, to mają trudniej. Natomiast kiedyś na drzwiach toalety przeczytałem wymalowane po jednym z awansów hasło: "Witamy w drugiej lidze!"
źródło: SPORT

Przeczytaj również