Kluczbork ostrzega Radzionków: Byliśmy zaskoczeni poziomem I ligi

30.07.2010
MKS i Ruch w ekspresowym tempie przemierzyły tę samą drogę - z IV do I ligi. "Cidry" awansowały do niej w tym roku i jutro po raz pierwszy w historii zmierzą się o punkty z Kluczborkiem.
MKS na zapleczu ekstraklasy gra od roku. Brak awansu zanotował po raz pierwszy od... trzech lat. W 2007 roku rozpoczął się marsz kluczborczan z IV ligi opolskiej w górę szczebli rozgrywkowych. - Zawsze się śmieję, że najbardziej odczuwalny był właśnie ten pierwszy przeskok, do III ligi. Pod względem logistycznym, jeśli chodzi o organizację wyjazdów, to był inny świat - wspomina Andrzej Buła, prezes MKS-u.

Jego klub największą furorę zrobił rok temu, dołączając do ligi, w której występował Górnik Zabrze i Widzew Łódź, a potem zajmując w niej miejsce lepsze niż na przykład GKS Katowice. - Pod względem sportowym, I liga jest zdecydowanie silniejsza niż II. Wręcz nas zaskoczyła. W trakcie meczów zdarzało się tak, że mieliśmy 2-3 sytuacje do zdobycia bramki. I nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Na zapleczu ekstraklasy trzeba inaczej podejść mentalnie do piłki nożnej - podkreśla Buła, którego klub rozgrywki w poprzednim sezonie zakończył na 6. miejscu.

"Cidry" odbudowę zaczęły rok później niż kluczborczanie. Z IV ligi "wydostały" się dwa lata temu. - Sukces MKS-u polegał na tym, że w ten klub nikt nie wierzył. O Kluczborku nigdy nie było przecież głośno. Para trenerska Kowalski - Okaj miała spokój, no i trzeba przyznać, że świetnie wykonywała do tej pory swoją robotę - podkreśla Mirosław Smyła, który miał okazję mierzyć się i z MKS-em, i z Ruchem w II lidze, gdy prowadził GKS Tychy.

- Radzionków wiele zawdzięcza swojemu obecnemu prezesowi, który oddał całe serce, poświęcił wszystko dla tego klubu - mówi z uznaniem o Tomaszu Baranie Smyła. Dla szefa "Cidrów" ostatnie miesiące były jednak najtrudniejsze od lat. Jego firma nie jest już w stanie utrzymywać całego klubu. - Jeśli udałoby się nam dopiąć sprawy finansowe, wszystko by się ułożyło. Jesteśmy w fazie rozmów z ludźmi, którzy mogliby nam ewentualnie pomóc. Jeśli tak się stanie, Radzionków może być znaczącą siłą w I lidze - nie traci nadziei Baran.

- Jeśli chodzi o organizację meczów w II i I lidze - nie ma różnicy. I tu, i tu podróżuje się po całej Polsce - pociesza radzionkowian "sternik" MKS-u.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również