Kiełpin: Czy Gąsiński zostaje, czy nie, wracam do Polonii, by w niej grać

21.12.2010
Seweryn Kiełpin na 99 procent wiosną będzie grał w Bytomiu. - Dobrze się pokazałem w I lidze, zostałem zauważony przez trenerów i menedżerów. Wracam do ekstraklasy, by w niej grać - mówi.
Z końcem grudnia Kiełpinowi kończy się umowa z Ruchem Radzionków. W "Cidrach" grał przez półtora roku na zasadzie wypożyczenia z Polonii. Szans na to, że zostanie w I lidze, raczej nie ma. Mimo że Ruch bardzo chciał go u siebie zatrzymać.

- W najbliższych dniach mam się spotkać z działaczami z Bytomia i dopiąć szczegóły nowej umowy. Została mi przedstawiona propozycja 2,5-letniego kontraktu. Póki go nie podpisałem, jest możliwość, że pozostanę w "Cidrach". Aczkolwiek prezes Baran nie wywiązał się z obietnic, które składał, i dlatego rozmawiam z Polonią na poważnie i wiążąco - wyjaśnia Kiełpin.

23-latek w Ruchu, z którym awansował do I ligi, był wyróżniającym się zawodnikiem. Zresztą w całej lidze wielu lepszych bramkarzy nie było. Kiełpin zanotował świetną passę siedmiu meczów bez utraconego gola na własnym stadionie. - To był jeden z najlepszych okresów w mojej karierze. Udało się wykorzystać ten czas wypożyczenia. Odbudowałem się. Cieszę się, że grałem w Ruchu - podkreśla.

Przed przyjściem do Radzionkowa próbkę swoich możliwości dał już grając w Koszarawie Żywiec (awansował z nią do III ligi), a potem debiutując w ekstraklasie, już w barwach Polonii. Bytom opuszczał jednak przygnębiony ciągłym siedzeniem na ławce rezerwowych. Teraz liczy, że drugie podejście do ekstraklasy będzie całkiem inne niż to sprzed dwóch lat. W sezonie 2007/2008 wystąpił w niej w dwóch spotkaniach. W tym drugim puścił pięć bramek i na długo został skreślony. Dziś wychowanek Górnika Zabrze wraca do Polonii pewny siebie.

- Grałem w I lidze, byłem cały czas podstawowym bramkarzem. Dobrze się pokazałem, zostałem zauważony przez kibiców, trenerów i menedżerów. Wracam do ekstraklasy i zrobię wszystko, by w niej grać. Niezależnie od tego, czy któryś z tamtejszych bramkarzy odejdzie, czy nie - podkreśla. I jest już nawet po słowie z nowym szkoleniowcem niebiesko-czerwonych, Robertem Góralczykiem.

- Z tego co trener mówił, obserwował moje postępy, oglądał mnie w bramce Ruchu i jest mną zainteresowany - zdradza Kiełpin. Nie był to jego pierwszy kontakt z Góralczykiem. Pod jego okiem trenował już, gdy ten był asystentem trenera Michała Probierza.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również