Kazimierz Mikołajec: Nie ma gwiazd i podziałów. Jest zespół
22.12.2011
Przed startem sezonu plany były takie, aby zająć bezpieczne miejsce w tabeli, a władze klubu bardzo byłyby zadowolone z lokaty w czołowej ósemce. Tymczasem na półmetku, pana zespół jest wiceliderem tabeli.
Kazimierz Mikołajec: - Nikt się nie spodziewał takiego obrotu spraw, tak wysokiej pozycji po 14. kolejkach. Takiego scenariusza nie przewidywali nawet mega optymiści. Liczyliśmy, że w pierwszej części sezonu wygramy z pięć albo sześć meczów, co pozwoliłoby nam zająć siódme lub ósme miejsce.
Przed startem rozgrywek powtarzał pan, że nie będą się liczyć indywidualności, tylko zespół. Udało się go panu zbudować, prawie wszyscy się KK ROW-u bali i, prawie wszyscy, z nim przegrali.
- Trzeba przyznać, że trafiliśmy ze składem. To nie są jednak żadne gwiazdy, takie jak np grające w Wiśle Can-Pack Kraków. Duży wpływ na to, że są takie wyniki, miało to, że od początku przygotowań wszystkie koszykarki były razem. Zbudowaliśmy dobrą atmosferę, każda z nich jest ważna, wie co ma robić. Nie ma podziału na Amerykanki i na Polki, jest jeden zespół. Przed sezonem rozegraliśmy aż dziesięć gier kontrolnych, zdążyliśmy się zgrać, poznać na boisku. To miało olbrzymi wpływ.
Niemal do znudzenia powtarza pan słowo zespół. Pokusi się pan o jakieś indywidualne wyróżnienia?
- Nie, trzymam się tego, co powiedziałem. Jest w naszym zespole taka zawodniczka Justyna Kocon. Ona w tych 14. spotkaniach zagrała raptem kilka minut, ale jest tak samo ważnym ogniwem, jak inne koszykarki.
Od 7 stycznia będziecie kontynuować rozgrywki. Kiedy koszykarki wracają z urlopów?
- Dość późno, bo dopiero 3 stycznia. Dostały jednak rozpiski indywidualnych treningów i mam nadzieję, że wrócą do klubu w dobrej formie, zwłaszcza pod względem motorycznym.
Rozmawiał Michał Knura
Kazimierz Mikołajec: - Nikt się nie spodziewał takiego obrotu spraw, tak wysokiej pozycji po 14. kolejkach. Takiego scenariusza nie przewidywali nawet mega optymiści. Liczyliśmy, że w pierwszej części sezonu wygramy z pięć albo sześć meczów, co pozwoliłoby nam zająć siódme lub ósme miejsce.
Przed startem rozgrywek powtarzał pan, że nie będą się liczyć indywidualności, tylko zespół. Udało się go panu zbudować, prawie wszyscy się KK ROW-u bali i, prawie wszyscy, z nim przegrali.
- Trzeba przyznać, że trafiliśmy ze składem. To nie są jednak żadne gwiazdy, takie jak np grające w Wiśle Can-Pack Kraków. Duży wpływ na to, że są takie wyniki, miało to, że od początku przygotowań wszystkie koszykarki były razem. Zbudowaliśmy dobrą atmosferę, każda z nich jest ważna, wie co ma robić. Nie ma podziału na Amerykanki i na Polki, jest jeden zespół. Przed sezonem rozegraliśmy aż dziesięć gier kontrolnych, zdążyliśmy się zgrać, poznać na boisku. To miało olbrzymi wpływ.
Niemal do znudzenia powtarza pan słowo zespół. Pokusi się pan o jakieś indywidualne wyróżnienia?
- Nie, trzymam się tego, co powiedziałem. Jest w naszym zespole taka zawodniczka Justyna Kocon. Ona w tych 14. spotkaniach zagrała raptem kilka minut, ale jest tak samo ważnym ogniwem, jak inne koszykarki.
Od 7 stycznia będziecie kontynuować rozgrywki. Kiedy koszykarki wracają z urlopów?
- Dość późno, bo dopiero 3 stycznia. Dostały jednak rozpiski indywidualnych treningów i mam nadzieję, że wrócą do klubu w dobrej formie, zwłaszcza pod względem motorycznym.
Rozmawiał Michał Knura
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
02.12.2014
02.12.2014
Dzieciaki dostały pluszaki!
02.12.2014
02.12.2014
Radwan dołącza do Mingo
28.11.2014
28.11.2014
Misie na boisku!