Katowiczanie u siebie mogą i muszą wygrać z każdym

11.10.2009
- Jesteśmy na tyle mocni, że na własnym parkiecie możemy wygrać z każdym. Teoretycznie łatwiejszy terminarz mamy właśnie w I rundzie - zaznacza Mirosław Stawowski.
AZS AWF przegrał ze Spójnią, choć jeszcze w połowie czwartej kwarty wydawało się, że katowiczanie są na dobrej drodze do osiągnięcia drugiego zwycięstwa w bieżących rozgrywkach. - W końcowych minutach zawiódł nas i atak, i obrona. W tej sytuacji ciężko było myśleć o wygranej - ze smutkiem mówi Mirosław Stawowski, trener "Akademików". - Korzystaliśmy ze sporej rotacji, zagrali wszyscy, a młodzi zawodnicy jeszcze nie potrafią bronić zespołowo. W kilku sytuacjach ewidentnie zabrakło pomocy.

Nie lepiej wyglądała sytuacja w ataku. Po tym, jak  za pięć przewinień parkiet musieli opuścić Kamil Wójciak i Tomasz Milewski, katowiczanie stracili koncepcję. - Za wszelką cenę staraliśmy się dograć piłkę pod kosz i choć nie było już w szeregach gości Grudzińskiego, to niespecjalnie nam to wychodziło. Szkoda, że "wysocy" nie zaryzykowali i nie spróbowali przymierzyć z dystansu, bo akurat Tomek Gembus i Mariusz Piotrkowski rzucają dobrze z odległości 6,25 m - wyjaśnia szkoleniowiec AZS-u AWF-u. Obaj w tym spotkaniu łącznie trafili trzy "trójki", tylko raz się myląc.

Można się też było spodziewać lepszej skuteczności po Wójciaku, który ma być następca Artura Donigiewicza. Obrońcę "Akademików" prześladował jednak pech. Na 10 prób z dystansu udało mu się tylko trzy razy, a kilka razy piłka wytoczyła się już z kosza. - Gdyby trafił choć 2-3 razy więcej, to mecz mógłby się ułożyć zdecydowanie inaczej - przewiduje Stawowski.

W tym sezonie katowiczanie chcą powalczyć o coś więcej niż tylko o utrzymanie. Po cichu mówi się o fazie play-off. Jednak, by osiągnąć pierwszą "ósemkę", AZS AWF musi bezwzględnie wygrywać spotkania u siebie. - Jesteśmy na tyle mocni, że na własnym parkiecie możemy wygrać z każdym. Teraz każde spotkanie jest szczególnie ważne, bo teoretycznie łatwiejszy terminarz mamy właśnie w I rundzie - zaznacza opiekun zespołu. - To bardzo dobra drużyna. Myślę, że stać ich na wiele w tym sezonie. Na tej hali nie będzie nikomu łatwo o punkty - twierdzi Mieczysław Major, szkoleniowiec Spójni, która akurat w drogę powrotną do domu udała się w dobrych humorach.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również