Katowice - Sokół 62-79

14.01.2009
Czarna seria nadal trwa. Koszykarze AZS-u AWF-u Katowice przegrali kolejny mecz z rzędu i ich sytuacja robi się naprawdę niewesoła.
- Musimy przerwać serię sześciu porażek z rzędu - zapowiadał przed meczem Mirosław Stawowski, trener AZS-u. Tak się niestety nie stało. Katowiczanie po dobrym początku sezonu (sześć kolejnych zwycięstw) wpadli w dołek, z którego nie mogą się wydostać.

Gospodarze początkowo objęli pięciopunktowe prowadzenie, ale utrzymali je tylko przez chwilę. Konsekwentna, zespołowa gra gości sprawiła, że szybko wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca. Jedynie na początku drugiej kwarty AZS zdołał doprowadzić do wyrównania. Trener Sokoła poprosił o czas i rywale ponownie odskoczyli na bezpieczną odległość.

Przyjezdni momentami osiągnęli dwudziestopunktowa przewagę i było wiadome, że z Katowic wywiozą komplet punktów. Miejscowi starali się zmniejszyć straty, ale jak tylko zdołali się zbliżyć, ponownie seriami kolejne "oczka” zdobywali goście.

- Konsekwentna gra pozwoliła na wygraną. Graliśmy szybko, składnie, zespołowo i to zadecydowało o zwycięstwie. Najważniejsze jest, że wygraliśmy mecz wyjazdowy. Do tej pory nie przywoziliśmy do domu zbyt wielu punktów, a te zdobyte w Katowicach są szczególnie ważne - cieszył się po spotkaniu Dariusz Kaszowski, trener Sokoła.

- Nie potrafimy wykorzystać atuty własnej hali. Nie możemy się przełamać i przegrywamy kolejny mecz. Znaleźliśmy się w dołku, z którego dna trzeba się odbić i w końcu odnieść zwycięstwo - powiedział Artur Donigiewicz, najskuteczniejszy gracz AZS-u.
autor: MP

Przeczytaj również