Katowice - Pruszków 44-71
22.02.2009
Przyjezdne rozpoczęły od agresywnej obrony. To pozwoliło im już na samym początku odskoczyć. AZS pierwsze punkty zdobył dopiero w trzeciej minucie pierwszej kwarty. Podopieczne Adama Kubaszczyka nie potrafiły przedrzeć się pod kosz i oddawały sporo rzutów z dystansu. Te jednak nie dochodziły celu i dawały bardzo dobre okazje do kontr dla zawodniczek z Pruszkowa. Sporo z nich wykorzystała Kuncewicz, która w pierwszej połowie zanotowała aż 14 "oczek".
Lider utrzymywał przez cały czas bezpieczną przewagę. Gospodynie próbowały odrabiać straty, ale nie potrafiły się zbliżyć na mniej niż 10 punktów różnicy. Świadome krzywd jakie wyrządziła przyjezdnym w ostatnim spotkaniu Dąbkowska, przyjezdne skutecznie odcinały najlepszą zawodniczkę AZS-u od podań. "Akademiczki" popełniły w pierwszej połowie aż 17 strat!
Kolejne 20 minut wcale nie były lepsze dla gospodyń. Gdy przez pierwsze pięć minut drugiej kwarty AZS nie potrafił zdobyć punktu, stało się jasne, kto zejdzie z parkietu jako zwycięzca. Pruszkowianki stopniowo powiększały przewagę i ta, w pewnym momencie, wynosiła już ponad 30 "oczek". W końcowych fragmentach na parkiecie oglądaliśmy już głównie zawodniczki rezerwowe i to pozwoliło katowiczankom zniwelować część strat. Głównie za sprawą wprowadzonej w czwartej kwarcie Szabatowskiej.
[b]
[/b]Pod szatnią
[b]Adam Kubaszczyk[/b] (trener AZS-u): Cięzko mi powiedzieć, dlaczego mój zespół zagrał tak słabo. Tym bardziej, że była to już nasza szósta potyczka z Pruszkowem w obecnym sezonie i doskonale znamy wartość rywala. Strach i niemoc, tak można krótko scharakteryzować postawę AZS-u. Drużyna popełniła w samej pierwszej połowie taką liczbę strat, jaką popełnia się w całym meczu.
[b]Agnieszka Stawowska[/b] (obrończyni AZS-u): Początek był bardzo nieudany w naszym wykonaniu. Nie realizowaliśmy przedmeczowych założeń. Ciężko jest później odrobić 20-punktową stratę.
[b]
[/b]
Lider utrzymywał przez cały czas bezpieczną przewagę. Gospodynie próbowały odrabiać straty, ale nie potrafiły się zbliżyć na mniej niż 10 punktów różnicy. Świadome krzywd jakie wyrządziła przyjezdnym w ostatnim spotkaniu Dąbkowska, przyjezdne skutecznie odcinały najlepszą zawodniczkę AZS-u od podań. "Akademiczki" popełniły w pierwszej połowie aż 17 strat!
Kolejne 20 minut wcale nie były lepsze dla gospodyń. Gdy przez pierwsze pięć minut drugiej kwarty AZS nie potrafił zdobyć punktu, stało się jasne, kto zejdzie z parkietu jako zwycięzca. Pruszkowianki stopniowo powiększały przewagę i ta, w pewnym momencie, wynosiła już ponad 30 "oczek". W końcowych fragmentach na parkiecie oglądaliśmy już głównie zawodniczki rezerwowe i to pozwoliło katowiczankom zniwelować część strat. Głównie za sprawą wprowadzonej w czwartej kwarcie Szabatowskiej.
[b]
[/b]Pod szatnią
[b]Adam Kubaszczyk[/b] (trener AZS-u): Cięzko mi powiedzieć, dlaczego mój zespół zagrał tak słabo. Tym bardziej, że była to już nasza szósta potyczka z Pruszkowem w obecnym sezonie i doskonale znamy wartość rywala. Strach i niemoc, tak można krótko scharakteryzować postawę AZS-u. Drużyna popełniła w samej pierwszej połowie taką liczbę strat, jaką popełnia się w całym meczu.
[b]Agnieszka Stawowska[/b] (obrończyni AZS-u): Początek był bardzo nieudany w naszym wykonaniu. Nie realizowaliśmy przedmeczowych założeń. Ciężko jest później odrobić 20-punktową stratę.
[b]
[/b]
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
02.12.2014
02.12.2014
Dzieciaki dostały pluszaki!
02.12.2014
02.12.2014
Radwan dołącza do Mingo
28.11.2014
28.11.2014
Misie na boisku!