Katowice - Kalisz 70-68. AZS AWF utrzymał się w I lidze!

29.03.2009
W Katowicach wielka radość. Po niezwykle emocjonującym spotkaniu, miejscowy AZS AWF wygrał po dogrywce i zapewnił sobie utrzymanie w I lidze. Bardzo dobry występ zanotował Artur Donigiwiewicz, który zdobył 26 punktów i zebrał 16 piłek.
Goście przystąpili do pojedynku z ogromną determinacją. Zdecydowanie lepiej, niż w sobotnim spotkaniu, spisywał się Krajewski. Obrońca Kalisza prezentował wysoką skuteczność z gry i to, w połączeniu z dobrą dyspozycją Morkowskiego i Olejnika, dawało prowadzenie przyjezdnym. "Akademicy" tradycyjnie już oddawali sporo rzutów zza linii 6,25 m. Ich celowniki były jednak zdecydowanie gorzej nastawione niż dnia poprzedniego. Pierwsza połowa zakończyłaby się pewnym zwycięstwem ekipy Mirosława Białoskórskiego, gdyby nie niezawodny Donigiewicz.

To właśnie 24-letni zawodnik AZS-u AWF-u był bohaterem gospodarzy. Jego 14 punktów i aż 11 zbiórek, po pierwszych 20 minutach gry, miało spory wpływ na to, że to miejscowi schodzili na przerwę minimalnie prowadząc. Również w kolejnych odsłonach obrońca katowiczan miał spory wpływ na przebieg wydarzeń na boisku. Rywalizacja w drugiej połowie toczyła się jednak kosz za kosz.

W szeregach gości uaktywnił się Malona. Rezerwowy ekipy z Kalisza, który ostatnio zawodził, był tym, który "ciągnął" grę swojego zespołu. Gospodarze nadal bazowali na rzutach za trzy. Jednak celu dochodził zaledwie co trzecia próba, a to nie pozwalało na nic więcej, jak tylko wyrównaną walkę z przyjezdnymi. Gdy w końcówce, w krótkim odstępie czasu, 2-krotnie zza linii 6,25 m trafił Krajewski, wydawało się, że goście nie wypuszczą zwycięstwa z rąk. Katowiczanie nie poddali się i nie tylko doprowadzili do wyrównania, ale także mieli szansę zakończyć rywalizację w regulaminowym czasie. Szarża Mrówczyńskiego została jednak powstrzymana.

W dogrywce to kaliszanie ponownie odskoczyli. AZS AWF wrócił jednak do gry, po dwóch "trójkach" Piotrkowskiego. - Kąt zerowy to moja pozycja. Z innych nie trafiam. Nie widziałem jednak kosza, dlatego cieszę się ogromnie, że wpadło - wyjaśniał z radością po meczu autor kluczowych trafień. Przyjezdni mieli w końcówce szansę na doprowadzenie do remisu, ale rzut Morkowskiego odbił się od obręczy. Po chwili, na parkiecie oglądaliśmy taniec radości w wykonaniu drużyny z Katowic, która zrealizowała upragniony cel

Pod szatnią

[b]Piotr Hałas[/b] (rozgrywający Katowic): W tak dramatycznym spotkaniu dawno nie grałem. Były chwile zwątpienia, ale najważniejsze, że skończyło się dla nas szczęśliwie, AZS AWF utrzymał się w lidze. Nasza skuteczność zza linii 6,25 m pozostawiała wiele do życzenia. Za to fenomenalnie zagrał Artur Donigiewicz.

Głos trenerów

[b]Mirosław Stawowski[/b] (trener Katowic): Jestem ogromnie szczęśliwy. Udało się utrzymać pierwszą ligę w Katowicach. Taki był nasz cel, który założyliśmy sobie przed sezonem. Spotkanie miało niezwykle dramatyczny przebieg i tak jak poprzednie pojedynki z Kaliszem, toczyło się falami. Po raz kolejny, świetnie zaprezentował się Donigiewicz. Było sporo elementów gry, o które mogę mieć pretensje do swoich zawodników, ale wpływ na to miała z pewnością spora nerwowość.
[b]
Marek Białoskóski[/b] (trener Kalisza): Sędziowie nie byli w najwyższej formie. W niektórych przypadkach zostaliśmy ewidentnie skrzywdzeni. Zdawaliśmy sobie z tego sprawę, że grając na wyjeździe możemy się spodziewać takiej postawy arbitrów. Mieliśmy też sporo pecha. Kilka rzutów spod kosza w nieszczęśliwy sposób wypadły z "dziury". Spadamy do drugiej ligi. Niestety. Sport jest okrutny. [b]

[/b]
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również