AZS AWF Katowice wygrał po zaciętym meczu z AZS-em Kalisz i jest o krok od zapewnienia sobie utrzymania. Najskuteczniejszym w szeregach gospodarzy, po raz trzeci z rzędu, okazał się Artur Donigiewicz, który zdobył 18 punktów.
Katowice - Kalisz 66-58. AZS AWF o krok od utrzymania
28.03.2009
Pierwsze minuty to minimalnie lepsza gra gości, którzy bezwzględnie wykorzystywali swoją przewagę pod koszem. "Akademicy" z Katowic szybko jednak znaleźli sposób na zniwelowanie strat. Wykorzystali swoją podstawową broń, czyli rzuty zza linii 6,25 m. Do tego Hałas dołożył akcję 2+1 i to katowiczanie wyszli na 9-punktowe prowadzenie.[b]
[/b]Ekipa z Kalisza nie zamierzała rezygnować. Zawodnicy podkoszowi AZS-u PWSZ-u, Olejnik i Morkowski, nie mieli problemów z oddawaniem skutecznych rzutów. To pozwoliło drużynie trenera Marka Białoskórskiego zbliżyć się do katowiczan.
Po przerwie AZS AWF szybko trafił dwa razy za trzy i wydawało się, że będzie to początek skutecznej ucieczki gospodarzy. Na to, nie pozwolił jednak Morkowski. Doświadczony środkowy zdobył w trzeciej kwarcie 11 z 16 "oczek" jakie uzyskali kaliszanie. Popisową akcją byłą ta, w które zdobył cztery punkty, będąc faulowanym przy rzucie zza linii 6,25 m, trafił jeszcze osobistego. Gra miejscowych w ataku zdecydowanie osłabła, gdy boisko musiał opuścić Donigiewicz. Obrońca "akademików" popełnił czwarte przewinienie i trenerzy katowiczan zadecydowali o posadzeniu go na ławce, nie chcąc ryzykować definitywnej utraty najlepszego strzelca.
Sytuacja na parkiecie układała się jednak na tyle niekorzystnie, że 24-letni zawodnik powrócił na boisko już na początku czwartej odsłony. Jak się chwilę później okazało, była to doskonała decyzja. Donigiewicz rozpoczął festiwal strzelecki. Wkrótce dołączył do niego Piotrkowski i katowiczanom udało się odskoczyć. Mimo prób gości, strat nie udało się odrobić i katowiczanie w serii do trzech zwycięstw objęli prowadzenie 2-1.
Głos trenerów:
[b]
Mirosław Stawowski [/b](trener Katowic): Rywalizacja z Kaliszem ma to do siebie, że każdy mecz toczy się falami. Dobrze, że w tym spotkaniu to my byliśmy na koniec górą. Donigiewicz jest w świetnej formie, ale musieliśmy przytrzymać go na ławce w trzeciej kwarcie, by go nie stracić. Nasza gra ofensywna mocno wówczas kulała, ale po jego powrocie wszystko wróciło do normy. Pochwały należą się również Hałasowi, który nie tylko dobrze rozgrywał, ale również dorzucił kilka kluczowych punktów.
[b]Marek Białoskórski [/b](trener Kalisza): Żałosna skuteczność. Katowiczanie pokonali nas, bo byli lepsi w podstawowych elementach rzemiosła koszykarskiego. Nie stosowali żadnej skomplikowanej taktyki. Przegrywaliśmy z nimi w pojedynkach 1 na 1. Gospodarze pokazali, że liczy się kolektyw i gra zespołowa, a nie suma indywidualności, jak w przypadku mojej drużyny. Mimo, że przewaga doświadczenia, a także umiejętności, leży po naszej stronie, to jednak przegrywamy kolejny mecz. [b]
[/b]
[/b]Ekipa z Kalisza nie zamierzała rezygnować. Zawodnicy podkoszowi AZS-u PWSZ-u, Olejnik i Morkowski, nie mieli problemów z oddawaniem skutecznych rzutów. To pozwoliło drużynie trenera Marka Białoskórskiego zbliżyć się do katowiczan.
Po przerwie AZS AWF szybko trafił dwa razy za trzy i wydawało się, że będzie to początek skutecznej ucieczki gospodarzy. Na to, nie pozwolił jednak Morkowski. Doświadczony środkowy zdobył w trzeciej kwarcie 11 z 16 "oczek" jakie uzyskali kaliszanie. Popisową akcją byłą ta, w które zdobył cztery punkty, będąc faulowanym przy rzucie zza linii 6,25 m, trafił jeszcze osobistego. Gra miejscowych w ataku zdecydowanie osłabła, gdy boisko musiał opuścić Donigiewicz. Obrońca "akademików" popełnił czwarte przewinienie i trenerzy katowiczan zadecydowali o posadzeniu go na ławce, nie chcąc ryzykować definitywnej utraty najlepszego strzelca.
Sytuacja na parkiecie układała się jednak na tyle niekorzystnie, że 24-letni zawodnik powrócił na boisko już na początku czwartej odsłony. Jak się chwilę później okazało, była to doskonała decyzja. Donigiewicz rozpoczął festiwal strzelecki. Wkrótce dołączył do niego Piotrkowski i katowiczanom udało się odskoczyć. Mimo prób gości, strat nie udało się odrobić i katowiczanie w serii do trzech zwycięstw objęli prowadzenie 2-1.
Głos trenerów:
[b]
Mirosław Stawowski [/b](trener Katowic): Rywalizacja z Kaliszem ma to do siebie, że każdy mecz toczy się falami. Dobrze, że w tym spotkaniu to my byliśmy na koniec górą. Donigiewicz jest w świetnej formie, ale musieliśmy przytrzymać go na ławce w trzeciej kwarcie, by go nie stracić. Nasza gra ofensywna mocno wówczas kulała, ale po jego powrocie wszystko wróciło do normy. Pochwały należą się również Hałasowi, który nie tylko dobrze rozgrywał, ale również dorzucił kilka kluczowych punktów.
[b]Marek Białoskórski [/b](trener Kalisza): Żałosna skuteczność. Katowiczanie pokonali nas, bo byli lepsi w podstawowych elementach rzemiosła koszykarskiego. Nie stosowali żadnej skomplikowanej taktyki. Przegrywaliśmy z nimi w pojedynkach 1 na 1. Gospodarze pokazali, że liczy się kolektyw i gra zespołowa, a nie suma indywidualności, jak w przypadku mojej drużyny. Mimo, że przewaga doświadczenia, a także umiejętności, leży po naszej stronie, to jednak przegrywamy kolejny mecz. [b]
[/b]
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
02.12.2014
02.12.2014
Dzieciaki dostały pluszaki!
02.12.2014
02.12.2014
Radwan dołącza do Mingo
28.11.2014
28.11.2014
Misie na boisku!