Kapitan Polonii: Nie mamy żalu do Seweryna Kiełpina

26.11.2011
Zawalił dwie bramki, dlatego na drugą połowę nie wyszedł. Seweryn Kiełpin jeszcze długo pewnie nie zapomni o meczu z Ruchem Radzionków, w którym kiedyś grał. Koledzy z Polonii pretensji jednak nie mają.
- Kiełpin nie zagrał w drugiej połowie, bo do gry był przewidziany Balaż. Czy taka odpowiedź może być? - odpowiedział Dariusz Fornalak, trener Polonii Bytom, pytany przez nas o zmianę bramkarza. Poruszyliśmy ten wątek, aby wykluczyć, że Kiełpin doznał urazu. Okazało się, że jego zmiana była podyktowana tylko i wyłącznie błędami, które popełnił przy straconych golach.

Najpierw Kiełpin przegrał pojedynek powietrzny z niższym od siebie Mateuszem Makiem! - Cieszę się, że Sewer nie urwał mi głowy, bo gdyby trafił mnie tą pięścią, to nie byłoby dobrze... - uśmiechał się piłkarz Ruchu Radzionków.

Potem Kiełpin właściwie sam wrzucił sobie piłkę do bramki po strzale Piotra Rockiego. - Straciliśmy kuriozalne bramki. Nie mamy jednak żalu do Seweryna. Taka jest piłka. On, jeśli będzie w dobrej dyspozycji, to wiosną jeszcze nie jeden mecz nam wybroni, bo jest dobrym bramkarzem - bronił kolegę Daniel Mąka.

- Oczywiście, Seweryn popełnił błędy, ale nie powiem, że tylko on zawalił ten mecz. Można zadać sobie  pytanie, dlaczego my, czyli zawodnicy z przednich formacji, nie wykorzystaliśmy okazji, które mieliśmy? Przecież w kilku sytuacjach wystarczyło dołożyć nogę, aby wpakować piłkę do bramki - wskazał kapitan Polonii Bytom.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również