Kadra Śląska - AIA 71-83. Atletyzm gości przesądził o ich zwycięstwie
22.05.2009
Już od samego początku było widać, że przyjezdni ze Stanów Zjednoczonych traktują ten pojedynek niezwykle poważnie. Starał się im odpowiadać Sroka, który wziął ciężar zdobywania punktów na swoje barki. Jednak osamotniony w swoich poczynaniach nie mógł skutecznie przeciwstawić się Amerykanom. Ci upodobali sobie szczególnie rzuty zza linii 6,25 m, a w dodatku niezwykle rzadko się mylili. - Widać było, że nie grają ze sobą pierwszy raz. My? Przed tym meczem odbyliśmy wspólnie zaledwie dwie jednostki treningowe, więc rewelacji nie należało się spodziewać - wyjaśniał Piotr Pustelnik, pierwszy rozgrywający kadry Śląska.
Szkoleniowiec zespołu Athletics in Action stosował roszady hokejowe, czyli korzystał z dwóch "piątek", które każdorazowo zmieniały się po pięciu minutach. Te zabiegi sprzyjały jednak gospodarzom, bo zwykle wówczas odrabiali oni straty, od czasu do czasu wychodząc nawet na minimalne prowadzenie. Spora w tym zasługa niezwykle aktywnego Nowaka.
Ostatecznie zwycięstwo odnieśli podopieczni trenera Kevina McKenny. Głównie zadecydowało o tym przygotowanie atletyczne Amerykanów. Za przykład niech poświadczy choćby Acy. Koszykarz może niezbyt wysoki, ale doskonale radzący sobie pod koszem i prezentujący dynamiczne akcje, które wzbudzały podziw na trybunach. - Ciężko było wymagać od naszych zawodników większej mobilizacji. Są już oni po sezonie i na pewno nie mogli zaprezentować wysokiej formy. Mimo wszystko, myślę, że zgromadzona publiczność nie żałowała czasu, jaki poświęciła w ten piątkowy wieczór - podsumował Mirosław Stawowski, drugi trener kadry Śląska.
Pod szatniami
[b]Mirosław Stawowski[/b] (drugi trener kadry Ąląska): W sytuacji, gdy gra nie toczy się o żadną stawkę, ciężko jest zmusić zawodników do pełnego zaangażowania. Najważniejsze było to, by nikt nie odniósł poważnej kontuzji. W każdym razie uważam to spotkanie za doskonałą promocję koszykówki, szczególnie w obliczu zbliżających się w naszym kraju mistrzostw Europy.
[b]Piotr Pustelnik[/b] (rozgrywający kadry Śląska): Podeszliśmy do tego meczu na luzie. Z kolei goście nie zamierzali odpuszczać. Gdybyśmy razem, w pełnym składzie, odbyli więcej jednostek treningowych, to z pewnością wyglądałoby to lepiej.
[b]Tomasz Milewski[/b] (środkowy kadry Śląska): Poza Marcinem Sroką pozostali już praktycznie od miesiąca odpoczywają od koszykówki, stąd nasza dyspozycja nie mogła być wysoka. Potraktowaliśmy to spotkanie jako dobrą zabawę i podeszliśmy do niego z uśmiechem na twarzach.
Szkoleniowiec zespołu Athletics in Action stosował roszady hokejowe, czyli korzystał z dwóch "piątek", które każdorazowo zmieniały się po pięciu minutach. Te zabiegi sprzyjały jednak gospodarzom, bo zwykle wówczas odrabiali oni straty, od czasu do czasu wychodząc nawet na minimalne prowadzenie. Spora w tym zasługa niezwykle aktywnego Nowaka.
Ostatecznie zwycięstwo odnieśli podopieczni trenera Kevina McKenny. Głównie zadecydowało o tym przygotowanie atletyczne Amerykanów. Za przykład niech poświadczy choćby Acy. Koszykarz może niezbyt wysoki, ale doskonale radzący sobie pod koszem i prezentujący dynamiczne akcje, które wzbudzały podziw na trybunach. - Ciężko było wymagać od naszych zawodników większej mobilizacji. Są już oni po sezonie i na pewno nie mogli zaprezentować wysokiej formy. Mimo wszystko, myślę, że zgromadzona publiczność nie żałowała czasu, jaki poświęciła w ten piątkowy wieczór - podsumował Mirosław Stawowski, drugi trener kadry Śląska.
Pod szatniami
[b]Mirosław Stawowski[/b] (drugi trener kadry Ąląska): W sytuacji, gdy gra nie toczy się o żadną stawkę, ciężko jest zmusić zawodników do pełnego zaangażowania. Najważniejsze było to, by nikt nie odniósł poważnej kontuzji. W każdym razie uważam to spotkanie za doskonałą promocję koszykówki, szczególnie w obliczu zbliżających się w naszym kraju mistrzostw Europy.
[b]Piotr Pustelnik[/b] (rozgrywający kadry Śląska): Podeszliśmy do tego meczu na luzie. Z kolei goście nie zamierzali odpuszczać. Gdybyśmy razem, w pełnym składzie, odbyli więcej jednostek treningowych, to z pewnością wyglądałoby to lepiej.
[b]Tomasz Milewski[/b] (środkowy kadry Śląska): Poza Marcinem Sroką pozostali już praktycznie od miesiąca odpoczywają od koszykówki, stąd nasza dyspozycja nie mogła być wysoka. Potraktowaliśmy to spotkanie jako dobrą zabawę i podeszliśmy do niego z uśmiechem na twarzach.
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
02.12.2014
02.12.2014
Dzieciaki dostały pluszaki!
02.12.2014
02.12.2014
Radwan dołącza do Mingo
28.11.2014
28.11.2014
Misie na boisku!