"Jeśli druga setka będzie równie udana, to awansujemy do elity"
18.09.2009
- Po tych ponad trzech latach ja jestem z Ruchu bardzo zadowolony, ale czy Ruch jest zadowolony ze mnie? - zastanawia trener Rafał Górak, choć tak naprawdę pytanie to retoryczne. W ciągu 99 ligowych spotkań radzionkowianie z nim na ławce zdołali w końcu zaliczyć dwa awanse. Dzisiaj są już liderem II ligi. Z aspiracjami na znacznie więcej...
Ale początki należały do bardzo trudnych. - Gdy w czerwcu 2006 roku przejąłem drużynę, w klubie była duża bieda. Można było liczyć na kilkaset złotych wypłaty, która i tak docierała zazwyczaj ze sporym opóźnieniem. Grała sama młodzież. W miarę doświadczonym piłkarzem był tylko Marek Suker - wspomina Górak i podkreśla również, że takie okoliczności hartują najlepiej. Dlatego już w pierwszym roku swojej pracy mógł świętować mistrzostwo IV ligi.
Wtedy promocji na wyższy szczebel wywalczyć się jeszcze nie udało. Na drodze w barażu stanęła Koszarawa Żywiec. - Czy to moje największe radzionkowskie niepowodzenie? Nie. Zdawałem sobie świetnie sprawę, że rywal piłkarsko jest od nas silniejszy. O wiele bardziej przeżyłem natomiast kolejny sezon, który zakończyliśmy na 2. miejscu, ze stratą ledwie punktu do GKS-u Tychy. A słabsi wcale od nich nie byliśmy - wskazuje utalentowany szkoleniowiec.
Porażkę było jednak przełknąć nieco lżej, skoro obecność w klubie Tomasza Barana dawała pewność, że dla Ruchu i tak nadchodzą tłuste lata. Zwycięstwo w zreorganizowanej III lidze z takimi graczami jak Adam Kompała czy Sebastian Gielza było praktycznie formalnością. - Transfer Kompały to chyba najlepszy prezent, jaki mógł mi sprawić prezes. Bo Adam to fenomen - przekonuje Górak. Ale przyznaje też, że pod jego wodzą nie każdy potrafił rozwinąć skrzydła.
- Żałuję, że kariery nie zrobił u nas Dawid Sala, chłopak z ogromnym potencjałem. Tych, którzy się nie przebili, było zresztą więcej. I w każdym z takich przypadków mam pretensje do samego siebie. Może mogłem zrobić dla nich więcej? - zaznacza opiekun "Cidrów". Choć statystyka w pełni broni jego personalnych decyzji. Pod batutą byłego zawodnika Polonii Bytom i Szczakowianki Jaworzno ekipa z Radzionkowa wygrała 72 spotkania (nie licząc walkowera z poprzedniego sezonu za mecz z Koszarawą), 14 zremisowała, a w 13 przegrywała.
- Jeśli druga setka będzie równie udana, to awansujemy do elity - uśmiecha się Górak.
Ale początki należały do bardzo trudnych. - Gdy w czerwcu 2006 roku przejąłem drużynę, w klubie była duża bieda. Można było liczyć na kilkaset złotych wypłaty, która i tak docierała zazwyczaj ze sporym opóźnieniem. Grała sama młodzież. W miarę doświadczonym piłkarzem był tylko Marek Suker - wspomina Górak i podkreśla również, że takie okoliczności hartują najlepiej. Dlatego już w pierwszym roku swojej pracy mógł świętować mistrzostwo IV ligi.
Wtedy promocji na wyższy szczebel wywalczyć się jeszcze nie udało. Na drodze w barażu stanęła Koszarawa Żywiec. - Czy to moje największe radzionkowskie niepowodzenie? Nie. Zdawałem sobie świetnie sprawę, że rywal piłkarsko jest od nas silniejszy. O wiele bardziej przeżyłem natomiast kolejny sezon, który zakończyliśmy na 2. miejscu, ze stratą ledwie punktu do GKS-u Tychy. A słabsi wcale od nich nie byliśmy - wskazuje utalentowany szkoleniowiec.
Porażkę było jednak przełknąć nieco lżej, skoro obecność w klubie Tomasza Barana dawała pewność, że dla Ruchu i tak nadchodzą tłuste lata. Zwycięstwo w zreorganizowanej III lidze z takimi graczami jak Adam Kompała czy Sebastian Gielza było praktycznie formalnością. - Transfer Kompały to chyba najlepszy prezent, jaki mógł mi sprawić prezes. Bo Adam to fenomen - przekonuje Górak. Ale przyznaje też, że pod jego wodzą nie każdy potrafił rozwinąć skrzydła.
- Żałuję, że kariery nie zrobił u nas Dawid Sala, chłopak z ogromnym potencjałem. Tych, którzy się nie przebili, było zresztą więcej. I w każdym z takich przypadków mam pretensje do samego siebie. Może mogłem zrobić dla nich więcej? - zaznacza opiekun "Cidrów". Choć statystyka w pełni broni jego personalnych decyzji. Pod batutą byłego zawodnika Polonii Bytom i Szczakowianki Jaworzno ekipa z Radzionkowa wygrała 72 spotkania (nie licząc walkowera z poprzedniego sezonu za mecz z Koszarawą), 14 zremisowała, a w 13 przegrywała.
- Jeśli druga setka będzie równie udana, to awansujemy do elity - uśmiecha się Górak.
Polecane
II liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?