Jemu serce podczas meczów "Cidrów" już zawsze będzie bić mocniej

13.03.2011
Remis Ruchu Radzionków z GKP Gorzów Wielkopolski oglądał m.in. Rafał Górak. - Szkoda, że gra wyglądała jak wyglądała. Dużo pracy przed chłopakami - stwierdził były trener "Cidrów".
Rafał Górak jest jedną z najważniejszych postaci w najnowszej historii Ruchu. W roli trenera przeszedł z nim drogę z IV do I ligi. "Cidry" widnieją też w jego życiorysie jako ostatni klub w karierze piłkarskiej. Wczoraj po raz pierwszy miał okazję zobaczyć żółto-czarnych bez stresu, jako kibic. - Choć moje serce zawsze będzie mocniej biło podczas meczów Ruchu. Zbyt wiele wspaniałych chwil tu przeżyłem, by tak nie było  - przekonywał.

Zapytany o ocenę meczu z GKP nieco się skrzywił. - Szkoda, że wyglądało to jak wyglądało. Dużo pracy przed chłopakami. Dziś w takich starciach ten klub nie jest już postrzegany jako beniaminek, a faworyt - zauważył. Radzionkowian trudno było pochwalić. Na bramkę gości nie oddali nawet jednego celnego strzału.

- A celność, o czym się wczoraj przekonałem, to bardzo duży atut. Byłem na meczu Górnika Zabrze z Arką Gdynia - padły dwa celne strzały i mecz zakończył się wynikiem 2-2 - dzielił się spostrzeżeniami Górak.

Jego następca, Artur Skowronek, z zespołu zadowolony mógł być jedynie za waleczność. - Rywal był ustawiony bardzo dobrze pod względem taktycznym. Moi chłopcy bardzo chcieli wygrać, zaangażowania i ambicji nie mogę im odmówić. Do końca gryźli trawę. Ten jeden punkt przyjmujemy z pokorą i walczymy dalej - mówił 29-letni szkoleniowiec.

- Dziś się nie udało, ale ja uważam, że się uda - dodał Górak.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również