Jacek Wiśniewski: Kontuzja? Ale ona mi wcale nie przeszkadza!

18.08.2009
- Jackowi spod skóry w sposób nienaturalny "coś" wystawało - na obserwatorach meczu Ruchu Radzionków z Górnikiem Polkowice uraz "Wiśni" zrobił wrażenie. Na samym zawodniku - już nie.
Dla jednych jest walczakiem, piłkarzem, który zostawia na boisku całe serce, dla innych kimś, kto niespecjalnie nadaje się na wzór dla innych. Tak czy siak, jedno wątpliwości nie ulega. Już samą posturą popularny "Wiśnia" budzi u rywali szacunek. Ci zazwyczaj nie mają z nim szans, szczególnie w powietrznych pojedynkach. Do widoku, kiedy napastnicy odbijają się od niego jak od tarczy, fani "Cidrów" już przywykli. W sobotnim pojedynku z Górnikiem Polkowice to jednak lider radzionkowskiej defensywy został mocno poturbowany.

Przy jednej z interwencji doświadczony obrońca upadł na murawę. Co prawda szybko z boiska się podniósł, ale stał, kurczowo trzymając się za przedramię lewej ręki. Potrzebna była pomoc masażysty. - Widzieliśmy, że Jackowi spod skóry w sposób nienaturalny "coś" wystaje - opowiadają świadkowie tamtego zdarzenia.

- Co powiedział mi Jacek? Że to samo miał już w Jastrzębiu i... pobiegł dalej grać - śmieje się Marek Zorzycki, masażysta Ruchu. - A co miałem zrobić, skoro ten uraz wcale mi nie przeszkadza? - zapewnia sam zainteresowany. Lata lecą, a 'Wiśnia" ten sam...
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również