"Idrissa Cisse? Wyróżniało go to, że chciał bardziej od innych"

28.03.2012
Wystarczyły dwa mecze i trzy gole, by głośno było na I-ligowych boiskach o Idrissie Cisse. Wypożyczony z III ligi do Ruchu Radzionków napastnik marzy o ekstraklasie. Czy ma na to szansę?
Jeden z siedmiu
Senegalczyk Idrissa Cisse trafił do Polski dwa lata temu. - Przyszło do nas wtedy sześciu-siedmiu nowych zagranicznych piłkarzy - wspomina prezes LZS-u Piotrówka, Ireneusz Strychacz. Jak to się dzieje, że do klubu z tak małej miejscowości na Opolszczyźnie trafia tylu graczy z Afryki? - Nie jest to nic specjalnego. Wielkość klubu, czy miejscowości nie ma żadnego znaczenia. Mieliśmy kontakty i tak się to kręciło - wspomina sternik III-ligowca. Piłkarze nie mieszkali w Piotrówce, ale w pobliskich Strzelcach Opolskich, oddalonych od tej miejscowości o około 10 kilometrów. Jak miejscowa ludność przyjęła 20-letniego wtedy Cisse i jego kolegów? - Wiadomo, że przez pewien czas, pojawienie się ludzi o innym kolorze skóry, innej kulturze, może budzić większe zainteresowanie - mówi Strychacz. Prezes zapewnia jednak, że piłkarze zostali przyjęci bardzo dobrze. Nie było problemów z rasizmem.

Z tamtej grupy tylko Cisse jest dalej graczem klubu z Piotrówki (aktualnie na wypożyczeniu w Radzionkowie). Był najbardziej solidny z całej grupy. W zespole z województwa opolskiego wciąż jest kilku zagranicznych piłkarzy, ale to już kolejny afrykański zaciąg. - Tym, którzy przyszli razem z Idrissą skończyły się kontrakty i odeszli - informuje prezes Strychacz. Mniej zależało im na piłce niż Idrissie.

"Chciał bardziej od innych"
- Zawodnicy z Afryki trzymali się razem. Był podział na nas - Polaków i na nich. Było to widać podczas treningów i po nich - mówi bramkarz Marcin Musioł, były gracz I-ligowej Odry Wodzisław, a od jesieni 2011 roku rezerwowy golkiper klubu z Piotrówki. - Cisse nie miał jednak żadnych wrogów - dodaje od razu 20-latek. Jak go wspomina? - Idrissa to bardzo dobry zawodnik. Ma świetną prawą nogę. Nigdy nie brakuje mi ambicji. Gdy trenowaliśmy i graliśmy razem, wyróżniało go przede wszystkim to, że chciał bardziej od innych - twierdzi Musioł. Słowa piłkarza potwierdza Strychacz. Cisse przykładał się do treningów i nie stwarzał problemów.


Norbert Barczyk/Pressfocus

Często dochodzi do sytuacji, że między graczami z Polski i z zagranicy nie ma odpowiedniej komunikacji. Musioł wspomina, że jego były kolega dużo mówił w języku polskim. - Wiele też rozumiał - twierdzi Musioł. Cisse nie miał też problemów z porozumiewaniem się na boisku. W 13 jesiennych meczach zdobył dziewięć goli. Wiosną, już dwie klasy rozgrywkowe wyżej, idzie mu równie dobrze. W dwóch spotkaniach na zapleczu ekstraklasy, Senegalczyk zdobył trzy gole. Dwa razy pokonał bramkarza Zawiszy Bydgoszcz, a raz golkipera GKS-u Katowice.

On myśli o ekstraklasie, oni o jego rozwoju
Z postawy Idrissy Cisse w I lidze zadowoleni są nie tylko w Radzionkowie. Cieszą się też w Piotrówce, której napastnik z Afryki wciąż jest piłkarzem. Idrissa nie kryje, że sportowy awans z III do I ligi nie jest jego spełnieniem marzeń. On chce zagrać w polskiej ekstraklasie. Jeżeli nadal będzie się tak dobrze spisywał, do LZS-u Piotrówka będą się zgłaszać kluby dużo większe i bogatsze niż Ruch. Prezes Strychacz nie myśli na razie o transferach i sprzedaży 22-latka. - Na razie chcemy, by się spokojnie rozwijał - zapewnia.
autor: Michał Knura

Przeczytaj również