Hoffenheim uznało, że "Cidry" chcą za dużo. "To była śmieszna kwota"

01.09.2011
- W Hoffenheim powiedzieli, że Mateusz i Michał Makowie to talenty, ale takich pieniędzy, jakich oczekujemy, za nich nie wyłożą - mówi Artur Skowronek, trener Ruchu Radzionków.
Bliźniacy przebywali ostatnio na testach w tym klubie Bundesligi, jednak Niemcy nie zdecydowali się na ich wykupienie. Czy cena była więc zaporowa? - Jest wręcz odwrotnie. Moim zdaniem, to śmieszna kwota - przyznaje Skowronek.

Z jego perspektywy taki finał sprawy to chyba pozytywna wiadomość. - Cieszę się, że chłopcy zostają z nami, są temu zespołowi potrzebni. Czy to zamieszanie z ostatnich tygodni im zaszkodzi? Nie, w żadnym wypadku. "Sodówka" im nie grozi, a będąc w Hoffenheim i wcześniej w Hercie Berlin, zebrali sporo doświadczenia i jednocześnie zobaczyli, ile im jeszcze brakuje. To ich teraz pozytywnie naładuje - dodaje trener radzionkowian.

Jego jedynym z martwieniem przed sobotnim meczem z Arką Gdynia jest więc kłopot z Damianem Michalikiem. Wypożyczonemu z Górnika Zabrze zawodnikowi odnowiła się kontuzja stawu skokowego, przez którą zmarnował już początek sezonu.
źródło: Sport/SportSlaski.pl

Przeczytaj również