Gracz "Cidrów": Ludzie boją się przychodzić na stadion, bo dostaną zakaz

14.10.2011
- Popieram protest kibiców Ruchu Radzionków, choć dopingu bardzo brakuje. Być może komuś zależy, żeby trybuny świeciły pustkami. Nie mnie oceniać - mówi Marcin Trzcionka, gracz "Cidrów".
Zawodnik od wielu lat grający w zespole z Radzionkowa odniósł się do tego, co ostatnio dzieje się na trybunach stadionu przy Narutowicza. - Stanie na schodach i za to zakazy? Moim zdaniem jest to nieporozumienie. Ludzie zaczęli się bać przychodzić na stadion, bo powiedzą niecenzuralne słowa i dostaną zakaz, czy wysoką grzywnę. Przecież czasem nie można inaczej zareagować, w nerwach różne słowa mogą paść, nawet piłkarzom podczas walki na boisku się to zdarza.. Mam nadzieje, że nam nie będą dawać mandatów - mówi piłkarz.

- Nie rozumiem również sytuacji, gdy na mecz ze średnim przeciwnikiem pojawia się 500 osób na trybunach, a ochrona zachowuje się jak gdyby miała informacje o pojawieniu się terrorystów na stadionie. Wiem, że takie sytuacje się zdarzały - dodaje. - Na początku bardzo mnie dziwiła spadająca frekwencja na arenach piłkarskich, ale po tym jak mój ojciec i brat wracali z meczów i opowiadali co musieli zrobić, żeby kupić bilet i ile kamer ich obserwowało, ilu ochroniarzy przeszukiwało, to pomyślałem, że to główny powód - przyznaje Trzcionka.

Piłkarzom "Cidrów" bliska jest też sprawa związaną z budową, a właściwie jej brakiem, nowego stadionu Ruchu. - Na pewno nie jest to przyjemna sprawa gdy jeździmy po Polsce i widzimy nowoczesne obiekty przykładowo w Bydgoszczy czy w Gdyni. Nawet w Ząbkach stawiana była nowa trybuna. Bardzo bym chciał by miasto Radzionków mogło się pochwalić choć malutkim obiektem spełniającym wymogi I ligi. Z każdym sezonem będzie coraz trudniej je wypełnić. Przykro by było, gdyby przygoda Ruchu z tym poziomem miała się skończyć przez brak licencji... - kończy zawodnik Ruchu Radzionków.
źródło: stadion.ultrasruch.com

Przeczytaj również