Górak: Może będę tego żałował... Polonia? Nie mam żadnych ofert

11.12.2010
- Nie otrzymałem propozycji z innego klubu. Spodziewam się, że pozostanę teraz bez pracy. Decyzję już jednak podjąłem - mówi Rafał Górak. Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu odejdzie on z Ruchu.
Wczoraj trener Ruchu Radzionków złożył do Polskiego Związku Piłki Nożnej wniosek o rozwiązanie kontraktu z winy klubu. Prezes Tomasz Baran mówi na łamach "Sportu", że wciąż jeszcze wierzy w porozumienie, ale Rafał Górak jest już zdecydowany. - Jeśli się mówi "A", to trzeba powiedzieć "B". Z mojej strony decyzja zapadła, prezes o tym wie. Z bólem serca, ale musimy zakończyć naszą współpracę - podkreśla szkoleniowiec.

Jego cierpliwość skończyła się, gdy wrócił z Warszawy z kursów trenerskich UEFA Pro, a sytuacja w klubie nie posunęła się do przodu ani trochę. - Był szereg warunków, które miały zostać spełnione. Chodziło o dobre przygotowanie zespołu, o wyrównanie pewnych rzeczy w stosunku do sztabu szkoleniowego. Miałem obiecane, że po moim powrocie wszystko będzie załatwione. Tak się nie stało, stąd moja decyzja. Uważam, że dziś ona jest najlepsza dla całego Ruchu - twierdzi Górak.

Wczoraj spekulowano, że jest on jednym z kandydatów na trenera Polonii Bytom, która rozstała się z Janem Urbanem. Górak zdradza, że nie otrzymał jednak oferty z żadnego klubu.

- Dlatego spodziewam się, że przez najbliższe miesiące mogę być bez żadnej pracy. Podejmuję ryzyko. Kiedy pytano mnie w poprzednich miesiącach, czy byłbym zainteresowany prowadzeniem innego zespołu, za każdym razem odpowiadałem, że jestem związany kontraktem z Ruchem i to dla mnie święta rzecz. Dopiero kiedy będę wolny, można ze mną rozmawiać o takich sprawach. Na dziś wciąż jestem w Radzionkowie, ale mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu kontrakt zostanie rozwiązany za porozumieniem stron. To najbardziej prawdopodobny scenariusz - przewiduje Górak, który w Ruchu pracuje od ponad 4 lat.

- Chcę się rozstać z "Cidrami" w atmosferze wzajemnego zrozumienia. Zawsze będę im życzył jak najlepiej. Moja decyzja jest ostateczna. Być może kiedyś będę tego żałował - dodaje.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również