Feralne cztery sekundy Uteksu

10.11.2009
- Dlaczego nie sfaulowaliśmy? Słyszałem już te pytanie sześć razy. Odpowiedzi proszę szukać u zawodniczek - mówi trener Uteksu ROW Rybnik, Mirosław Orczyk.
Były cztery sekundy do końca wyjazdowego meczu Uteksu z niepokonanym w tym sezonie Gorzowem Wielkopolskim. Rybniczanki prowadziły jednym punktem. - Mieliśmy takie założenie, aby pod dwóch kozłach sfaulować. Dlaczego tego nie zrobiliśmy? Słyszałem już te pytanie co najmniej sześć razy. Odpowiedzi proszę szukać u zawodniczek. One same chyba tylko wiedzą, dlaczego tego nie uczyniły - złości się Orczyk.

Po wznowieniu gry piłka trafiła do Ludmiły Sapowej, a ta zdobyła kosza równo z końcową syreną. - Prostszej sytuacji nie mogliśmy mieć. Nie musieliśmy rozgrywać, rzucać, bronić. Każdy kibic na hali wiedział, że musi być faul. Nawet trener gospodarzy przyznał po spotkaniu, że na milion procent ich akcja zostanie przerwana i piłka ponownie będzie z boku. Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć, dlaczego tak się to skończyło - główkuje szkoleniowiec ROW-u. - Kiedyś Amerykanie przegrali na olimpiadzie złoty medal, bo ktoś się zagapił, więc nie jesteśmy pierwsi. Zebraliśmy kolejne doświadczenie. Szkoda tylko, że tak bolesne, bowiem byliśmy bliscy sprawienia mega sensacji. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była doskonała - dodaje.

Ostatnio pojawiły się pogłoski, że trener miałby w najbliższy czasie rozstać się z zespołem z Rybnika. - Powiedziałem trochę bolesnej prawdy o trudnej sytuacji w klubie. Są przecież pewne granice wytrzymałości. Człowiek nie może przez cztery lata dokładać do interesu - żali się Orczyk. - Nie mamy żadnego komfortu stabilizacji. Musimy z tej trudnej sytuacji jakoś wybrnąć. Mamy wyjątkowo pod górkę, ale nie ucieknę i nie odejdę. Ta drużyna to moje dziecko. Obiecaliśmy firmie Utex i miastu Rybnik koszykówkę na dobrym poziomie i zamierzamy ten cel zrealizować - zapowiada.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również