Dres zamienił na koszulę i marynarkę. "Z szacunku do zawodników"

02.08.2010
Remis, którym "Cidry" przywitały się z I ligą, Rafał Górak przyjął z zadowoleniem. - Daję w tym sezonie mojej drużynie większy margines błędu - przyznaje szkoleniowiec Ruchu Radzionków.
Na mecz z MKS-em Kluczbork Górak wyszedł w... eleganckiej koszuli i marynarce. To być może szczegół, ale rzucający się w oczy. Jego znakiem firmowym, od kiedy tylko prowadzi Ruch, był bowiem wygodny dres. - To wyraz szacunku dla moich zawodników. Sporo osiągnęli - tłumaczy powody zmiany wizerunku 37-letni fachowiec.

Ale trener "Cidrów" zmienił się także od "wewnątrz". Poczynania swoich zawodników oglądał w spokoju, bez nadmiernej gestykulacji i dobrze słyszalnych na przeciwległej trybunie komend. - Przeżywałem spotkanie jak zawsze i straciłem trochę nerwów. Ale tych emocji nie artykułowałem. Dlaczego? Po pierwsze, wiem, na co stać mój zespół. Po drugie - w tym sezonie margines błędu jest większy, bo to inna drużyna - wyjaśnia Górak.

- Zespół jest po ogromnej przebudowie. I to na boisku było widać. Ekipie z Kluczborka zazdroszczę stabilnej kadry. Ich gra może nie jest olśniewająca, ale bardzo skuteczna i na wysokim poziomie taktycznym. Gdy ma się cały czas tych samych ludzi, można budować drużynę. My mamy swoje perypetie - zaznaczył. Powody, dla których nie mógł korzystać z usług wszystkich piłkarzy, są różne. Jan Beliancin wciąż nie jest piłkarzem Ruchu. Dawid Jarka już tak, ale na mecz z MKS-em nie został jeszcze zgłoszony. Osobny problem to kontuzje, które z gry wyeliminowały podstawowych w zeszłym sezonie zawodników - Seweryna Kiełpina, Jacka Wiśniewskiego, Michala Farkasza i Martina Matusza.

Czkawką radzionkowianom odbija się też niestety brak obozu przygotowawczego. W sobotę w końcowych minutach spotkania Ruch został wręcz zdominowany przez gości. - Z tymi siłami pod koniec było ciężko. Cóż zrobić, ogólne przygotowanie do sezonu zostało zakłócone... - rozkłada ręce szkoleniowiec.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również