Dolcan - Radzionków 4-3. "Cidry" w siedem minut na łopatkach

23.10.2010
Ruch po raz trzeci z rzędu traci na wyjeździ cztery bramki. Tym razem w Ząbkach. - Zapomnieliśmy, że mecz zaczyna się o 14. Możemy się klepnąć w czoło - komentował trener Rafał Górak.
Między 10. a 20. minutą spotkania "Cidry" zostały rozłożone na łopatki. To był szok. W przeciągu siedmiu minut Dolcan zdobył trzy bramki. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Marcin Stańczyk. Trzeciego gola dołożył Mariusz Unierzyski, a "dobił" radzionkowian Patryk Kubicki. - Ciężko mi cokolwiek powiedzieć po takim meczu. Tak po prostu nie wolno przegrywać - złościł się Górak.

Jego zespół trzeci raz z rzędu na obcym terenie stracił cztery gole. W Łodzi przegrał z ŁKS-em 2-4, w identycznym stosunku uległ w Świnoujściu Flocie. - Mamy przedziwny bilans. Strzeliliśmy w trzech wyjazdowych meczach siedem goli, ale nie przywieźliśmy z żadnego punktów. To dla mnie rzecz niemożliwa - rozkładał ręce opiekun Ruchu.

Żółto-czarni dziś po fatalnym początku rzucili się do odrabiania strat. Dwa gole zdobył Dawid Jarka. Dwie minuty przed końcem meczu trzeciego gola dołożył Marek Suker, ale czasu na choćby remis już zabrakło. - Jedyny plus, że uspokoiliśmy się jakoś po tym fatalnym początku. Bo gdyby dalej to poszło w tym kierunku, moglibyśmy przywieźć wynik dwucyfrowy... Tylko dlaczego nie walczyliśmy tak przy stanie 0-0? - zawiesił głos Górak.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również