Do Radzionkowa przyjeżdża daleki kuzyn Ruchu ze wschodu
12.11.2010
Łęczna i Radzionków to małe miasteczka, dlatego wielkim echem odbiły się sukcesy, które oba kluby odniosły kilka lat temu. Gdy Górnik i Ruch awansowały do ekstraklasy, skazywane były na pożarcie. Tymczasem robiły w niej furorę. - Górnik był na ten sukces dobrze przygotowany. O awans bił się przez trzy-cztery lata z rzędu. Za każdym razem był w czołówce I ligi, ale zawsze zabrakło mu kilku punktów, albo przegrywał rywalizację w barażach. No i miał spore pieniądze od kopalni "Bogdanka" - mówi nam Michał Beczek z Dziennika Wschodniego.
Kopalnia to następny mianownik, który łączy oba kluby. Ruch grał na najwyższym poziomie, gdy prężnie działała jeszcze bytomska Powstańców Śląskich. Górnik był utrzymywany, i w dalszym ciągu jest, przez wspomnianą "Bogdankę". - W tej chwili środki są zmniejszone, ale spokojnie wystarczające na I ligę. Na tyle wysokie, że Górnik plasuje się w czołówce najbogatszych klubów na zapleczu. Tak naprawdę Łęczna to biedna gmina, ponieważ kopalnia ma swoją siedzibę w Puchaczowie. Gdyby "Bogdanka" wycofała się z Górnika, to pewnie stadionu nawet nie miałby kto utrzymywać - opowiada Beczek.
Taki los spotkał właśnie "Cidry". Ich upadek zaczął się wtedy, gdy źle zaczęło się dziać w górnictwie. Na Powstańców Śląskich od kilku lat już nie fedrują. A Ruch żyje tylko wspomnieniami o ekstraklasie. Łęcznianie zdążyli pograć w niej przez cztery sezony, po czym... zostali zdegradowani za udział w aferze korupcyjnej. I tu drogi klubów znów się łączą. Ruch marsz w górę szczebli ligowych rozpoczął od IV ligi, Górnik od III.
Na razie zatrzymały się na zapleczu ekstraklasy. Szans na awans w tym sezonie raczej nie mają. - Górnik to mocny kadrowo zespół, ale na ekstraklasę nie ma co liczyć. Ci piłkarze, którzy przychodzą do Łęcznej, są troszkę bez ambicji. Może dlatego, że mają bardzo fajne warunki do gry i spokojnie sobie grają. A w ekstraklasie musieliby się już troszkę "spiąć" - tłumaczy Beczek.
Kopalnia to następny mianownik, który łączy oba kluby. Ruch grał na najwyższym poziomie, gdy prężnie działała jeszcze bytomska Powstańców Śląskich. Górnik był utrzymywany, i w dalszym ciągu jest, przez wspomnianą "Bogdankę". - W tej chwili środki są zmniejszone, ale spokojnie wystarczające na I ligę. Na tyle wysokie, że Górnik plasuje się w czołówce najbogatszych klubów na zapleczu. Tak naprawdę Łęczna to biedna gmina, ponieważ kopalnia ma swoją siedzibę w Puchaczowie. Gdyby "Bogdanka" wycofała się z Górnika, to pewnie stadionu nawet nie miałby kto utrzymywać - opowiada Beczek.
Taki los spotkał właśnie "Cidry". Ich upadek zaczął się wtedy, gdy źle zaczęło się dziać w górnictwie. Na Powstańców Śląskich od kilku lat już nie fedrują. A Ruch żyje tylko wspomnieniami o ekstraklasie. Łęcznianie zdążyli pograć w niej przez cztery sezony, po czym... zostali zdegradowani za udział w aferze korupcyjnej. I tu drogi klubów znów się łączą. Ruch marsz w górę szczebli ligowych rozpoczął od IV ligi, Górnik od III.
Na razie zatrzymały się na zapleczu ekstraklasy. Szans na awans w tym sezonie raczej nie mają. - Górnik to mocny kadrowo zespół, ale na ekstraklasę nie ma co liczyć. Ci piłkarze, którzy przychodzą do Łęcznej, są troszkę bez ambicji. Może dlatego, że mają bardzo fajne warunki do gry i spokojnie sobie grają. A w ekstraklasie musieliby się już troszkę "spiąć" - tłumaczy Beczek.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?