Do III ligi dostał się dzięki "kontaktom", a dziś chcą go na salonach
23.12.2010
Ma krótko, równo przystrzyżone włosy i klasyczne czarne korki. Biega po boisku lekko przygarbiony. Generalnie, nie pasuje na idola nastolatków. Ale też, znając jego charakter, nie o to mu chodzi. Ma szansę stać się solidnym zawodnikiem klubu ekstraklasowego. Do walecznej Polonii Bytom pasuje jak ulał. Na swoją renomę zapracował nieustępliwością, gonitwą za rywalem i skutecznymi wślizgami.
Niebiesko-czerwoni interesują się Dziewulskim przynajmniej od wakacji. Teraz transfer wydaje się być bliski realizacji. Wzbudzenie zainteresowania zajęło mu sporo czasu. Za kilka dni rocznikowo będzie mieć już 29 lat. Kariera "Dziewula" rozwijała się w tempie raczej ślimaczym. Po wyjściu z Gwarka Zabrze grywał w niższych ligach. W końcu trafił na Cypr.
- Piłka nad Morzem Śródziemnym jest bardziej fantazyjna. Taktyka nie ma takiego znaczenia - mówił po powrocie do kraju. Już wówczas był piłkarzem Ruchu Radzionków. Do III-ligowca musiał się jednak wprosić... oknami. I prawdopodobnie gdyby nie dawne kontakty "z podwórka", nie udałoby się. Dziewulski znał się bowiem z Marcinem Wąsiakiem, członkiem zarządu klubu. To on lobbował na jego rzecz.
Wąsiak polecił wówczas szkoleniowcowi Ruchu solidnego - jeszcze wtedy - obrońcę. Pół roku trwało, aż "Dziewul" zacznie w końcu grać, a Rafał Górak uwierzy, że przymiotnik "solidny" nie jest na wyrost. Początki wiązały się z siedzeniem na ławce. Faktem było, że po przyjeździe z wyspy Afrodyty piłkarsko był zaniedbany - bez kondycji i nie "ukuty" w ramy taktyczne. Ale gdy już "zatrybiło"...
"Dziewul" zmienił nie tylko pozycję na boisku (Górak przesunął go na pozycję defensywnego pomocnik, gdzie z powodzeniem gra do dziś). Z przestraszonego debiutanta w "Cidrach" zrobił się... odważnym rozmówcą. Cytowane wyżej słowa o grze na Cyprze wypowiadał po... uprzednim przygotowaniu. Bo gdy redaktor strony internetowej Ruchu poprosił go o wywiad, ten... wyrwał mu kartkę z przygotowanymi pytaniami, chcąc wiedzieć, o co będzie pytany. Dziś staje przed kamerami i opowiada. Na luzie.
Choć dyplomatą pozostał. Dziewulski nigdy nie powiedział złego słowa na przeciwnika, prezesa klubu czy kolegę z zespołu. Gdy w Ruchu zaczęło się dziać gorzej, prosił dziennikarzy: - Nie rozmawiajcie ze mną o tym.
I taki już pewnie pozostanie. Ale czy to przeszkadza w byciu piłkarzem ekstraklasowym?
Niebiesko-czerwoni interesują się Dziewulskim przynajmniej od wakacji. Teraz transfer wydaje się być bliski realizacji. Wzbudzenie zainteresowania zajęło mu sporo czasu. Za kilka dni rocznikowo będzie mieć już 29 lat. Kariera "Dziewula" rozwijała się w tempie raczej ślimaczym. Po wyjściu z Gwarka Zabrze grywał w niższych ligach. W końcu trafił na Cypr.
- Piłka nad Morzem Śródziemnym jest bardziej fantazyjna. Taktyka nie ma takiego znaczenia - mówił po powrocie do kraju. Już wówczas był piłkarzem Ruchu Radzionków. Do III-ligowca musiał się jednak wprosić... oknami. I prawdopodobnie gdyby nie dawne kontakty "z podwórka", nie udałoby się. Dziewulski znał się bowiem z Marcinem Wąsiakiem, członkiem zarządu klubu. To on lobbował na jego rzecz.
Wąsiak polecił wówczas szkoleniowcowi Ruchu solidnego - jeszcze wtedy - obrońcę. Pół roku trwało, aż "Dziewul" zacznie w końcu grać, a Rafał Górak uwierzy, że przymiotnik "solidny" nie jest na wyrost. Początki wiązały się z siedzeniem na ławce. Faktem było, że po przyjeździe z wyspy Afrodyty piłkarsko był zaniedbany - bez kondycji i nie "ukuty" w ramy taktyczne. Ale gdy już "zatrybiło"...
"Dziewul" zmienił nie tylko pozycję na boisku (Górak przesunął go na pozycję defensywnego pomocnik, gdzie z powodzeniem gra do dziś). Z przestraszonego debiutanta w "Cidrach" zrobił się... odważnym rozmówcą. Cytowane wyżej słowa o grze na Cyprze wypowiadał po... uprzednim przygotowaniu. Bo gdy redaktor strony internetowej Ruchu poprosił go o wywiad, ten... wyrwał mu kartkę z przygotowanymi pytaniami, chcąc wiedzieć, o co będzie pytany. Dziś staje przed kamerami i opowiada. Na luzie.
Choć dyplomatą pozostał. Dziewulski nigdy nie powiedział złego słowa na przeciwnika, prezesa klubu czy kolegę z zespołu. Gdy w Ruchu zaczęło się dziać gorzej, prosił dziennikarzy: - Nie rozmawiajcie ze mną o tym.
I taki już pewnie pozostanie. Ale czy to przeszkadza w byciu piłkarzem ekstraklasowym?
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?