Dlaczego ulubieniec radzionkowskiej publiki to wieczny rezerwowy?

28.09.2009
Lubiany, sympatyczny, ale... skazany na ławkę rezerwowych. Marek Suker w lidze od pierwszej minuty zagrał tylko raz. - Już przed sezonem wiedziałem, że tak będzie - wyznaje napastnik Ruchu.
Dla popularnego "Davora" rola dżokera nie jest obca. Już w zeszłym sezonie przylgnęła do niego "łatka" strażaka. I owszem, nierzadko ratował "Cidry" przed stratą punktów. Za grę - jako zmiennik - zbierał pozytywne recenzje. Wszyscy tylko zadawali sobie pytanie, dlaczego trener nie da mu szansy pokazania się od pierwszej minuty?

- W Radzionkowie jestem od 5 lat. Co pół roku mamy badania, a te pokazują, że jestem słabszy wydolnościowo. Już przed sezonem trener przestrzegał mnie, że najczęściej będę tylko zmiennikiem - wyjaśnia Suker. - Co ciekawe, ja tych wyników badań nie odczuwam. Nie dostaję jakichś oznak od organizmu, że już więcej nie mogę biegać - dodaje.

Inna sprawa, że na decyzję szkoleniowca o zestawieniu podstawowego składu największy wpływ ma forma zawodników. - Gdybym był w najwyższej dyspozycji, pewnie inaczej by to wyglądało. Przecież te badania nie oznaczają, że już do końca kariery będę zaczynał mecze na ławce rezerwowych - kiwa głową były piłkarz Ruchu Chorzów.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również