Dlaczego gracz Legii stawił się na treningu "Cidrów", a nie Polonii?

05.01.2010
Łukasz Małkowski miał się dziś pokazać w Bytomiu, ale zamiast tego trenował z Ruchem Radzionków. - Sam tak wybrał - cieszy się prezes "Cidrów". Na zajęciach pokazało się też trzech Słowaków.
Pierwszy z nich, Bogdan Stefanović - bramkarz MFK Koszyce, prawdopodobnie nie "zabawi" z ekipą żółto-czarnych długo. - Znalazł się u nas tak trochę z przypadku. Podejrzewam, że po dwóch dniach wyjedzie - kiwa głową Tomasz Baran, prezes II-ligowca. - To fajny chłopak, ale nie mamy akurat problemu z bramkarzami - potwierdza trener Rafał Górak.

Ruchowi znacznie bardziej zależy na piłkarzach ofensywnych. Na pierwszy trening, który odbył się na bocznym boisku Stadionu Śląskiego, przyjechali pomocnik Michal Ferkas z czeskiego Jablonca, oraz napastnik Boris Hesek, reprezentujący II-ligowy czeski klub, FC Vitkovice.

W Chorzowie trenował również Łukasz Małkowski z Legii Warszawa. I to jego obecność najbardziej ucieszyła prezesa radzionkowian. - Słyszałem komentarze, że nie mamy się co o niego starać, skoro Polonia Bytom też to czyni. A tu proszę... On sam wybrał II-ligowy Radzionków, mimo że propozycje otrzymał niemal w tym samym czasie. Widać, że nie stoimy na straconej pozycji - cieszy się Tomasz Baran.

Co więcej, 21-letni pomocnik na treningu zaprezentował się bardzo dobrze. - Zrobił dobre wrażenie na trenerze. Do tego jest uniwersalnym zawodnikiem. Może grać i w pomocy, i w obronie. Ponoć nawet atak nie jest mu obcy - uśmiecha się "sternik" Ruchu.

W tym przypadku zaplanowany na 13 stycznia sparing "Cidrów" z Polonią nabiera nowego znaczenia.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również