"Diabły" coraz bliżej play-off

26.01.2010
"Diabły" kontynuują marsz w stronę strefy play-off Rudzkiej Amatorskiej Ligi Koszykówki. Po wzmocnieniach między rundami nadal są niepokonani i mają już tylko punkt straty do pikujących w dół katowiczan z Edo-Box.
Zarówno starcie Green Peas z Kocikami, jak i Red Devils z DT Pendragon dostarczyły spodziewanych emocji. Wczesna popołudniowa pora sprawiła, że Kociki pojawiły się w niemal najsilniejszym składzie. Duet Krzysteczko-Janus udowodnił, że kiedy grają razem, nie ma na nich mocnych. Zdobyli 44 z 69 punktów (19/33 z gry) dla aktualnych mistrzów, a do tego dołożyli 18 zbiórek, 4 przechwyty, 6 asyst i 3 bloki. Green Peas w dużym stopniu jednak sami pogrzebali swoje szanse, przetrzymując w IV kwarcie zbyt długo na ławce Pyzika. Gdy wszedł na 2:30 do końca zdążył jeszcze narobić trochę zamieszania, ale na odrobienie wszystkich strat było już za późno. Jednak ani on, ani Cichoń nie zaliczą tego spotkania do udanych, przynajmniej jeśli chodzi o skuteczność (trafiali ledwie co trzeci rzut). Ponadto Green Peas czeka teraz bardzo ciężka seria trzech spotkań z czołówką tabeli. Po niej będzie wszystko jasne: albo sami się w niej znajdą, albo brak centymetrów pod koszem im w tym przeszkodzi.

Red Devils z kolei ze sporymi problemami, ale jednak pokonali "Drużynę Marzeń Smoczego Pióra”. Tym razem mieli kłopoty w środkowej części meczu, kiedy na boisku zameldowali się rezerwowi. Jednak I i IV kwartę z Ruskiem i Grucą w składzie pewnie wygrali 10 punktami. Dominacja tego pierwszego pod koszem nie podlegała żadnej dyskusji, tym bardziej że znowu zabrakło Milbranta (nie prędko wróci do gry) oraz Maryanka. Raziła nieskuteczność mierzącego 214 cm zawodnika. Nie miał on jednak żadnych problemów z dobijaniem po 2 razy swoich niecelnych rzutów. Gracze DT z kolei w decydującej części gry prezentowali się tak jakby dotknęła ich amnezja. Zapomnieli wszystko to, co przynosiło dobry skutek w III kwarcie. Penetracja-oddanie powtarzane aż do uzyskania czystej pozycji dla Hirsza czy Paszowskiego przynosiło efekty i nie da się logicznie wytłumaczyć, czemu podopieczni Sobka z tego zrezygnowali. Ponadto kiedy do końca pozostawało jeszcze około 3 minut, mając ledwie 3 punkty straty zaczęli oddawać szybkie rzuty (najczęściej przez ręce) zza linii 6,25. W drużynie "Diabłów” rolę x-faktora odegrał Gruca, którego energia zarówno w obronie, jak i w ataku pchała ten zespół do przodu. Z tym składem i formą Red Devils mogą zostać zatrzymani dopiero w okolicach połowy marca...
źródło: ralk.mosir.xip.pl

Przeczytaj również