Debiutował w I lidze, ale zagrał tak, jakby w niej występował od dawna
14.10.2010
Ruch Radzionków zapowiadał, że w I lidze będzie chciał "ogrywać" młodych zawodników. Na razie tego planu się trzyma. W każdym meczu występują albo któryś z braci Giel, albo Miłosz Przybecki. W meczu z Flotą Świnoujście debiutu na zapleczu ekstraklasy doczekał się Mateusz Mak. W ten sposób tworzy się rywalizacja wśród radzionkowskiej młodzieży. - To "zdrowe". Wygrywa ten, który jest lepszy. Nikt nie ma do nikogo pretensji. Choć ostatnio Mateuszowi trochę "podogryzaliśmy". Ale to formie żartu - uśmiecha się Piotr Giel.
Mak z Flotą Świnoujście zaprezentował się znakomicie. - Zagrał tak, jakby w tej lidze grał od dawna - ocenił debiutanta trener Rafa Górak. To wymowne, bo szkoleniowiec "Cidrów" z rzadka wystawia imienne "laurki". Tyle że 19-latek był jednym z lepszych na boisku. A przecież posturą ciała przypomina jeszcze juniora (ma nieco ponad 170 cm i 60 kg).
- Szkoda tylko, że przegraliśmy. Wtedy ten występ smakowałby jeszcze lepiej - podkreśla Mak. - To było duże wydarzenie dla mnie. Na początku czułem się trochę stremowany. Ale później o wszystkim zapomniałem. Skupiłem się tylko na piłce. Koledzy podpowiadali, jak się ustawiać, jak przesuwać. I myślę, że było całkiem dobrze - podsumowuje swój występ.
Mateusz razem z bratem Michałem (obaj są podobni jak dwie krople wody!) do Radzionkowa przyszli w zeszłym sezonie. Ruch sprowadził ich ze szkółki Stadionu Śląskiego. - To dobra rzecz. Taka szkółka kształtuje zawodnika pod wieloma względami. Mogliśmy się nauczyć wielu elementów techniki i taktyki - przekonuje wychowanek Babiej Góry Sucha Beskidzka.
Przeczytaj też, jak rozróżnić braci Mak? Po... butach i koszuli >
Inna sprawa, że Makowie w chorzowskiej szkółce się wyróżniali. - Udało nam się wcześnie znaleźć klub. Pomagają w tym ludzie związani ze Stadionem. Większość naszych kolegów gra albo w Młodej Ekstraklasie, albo w III czy II lidze. My mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy chyba jako nieliczni do I ligi - wskazuje Mateusz, który czeka teraz na... debiut brata.
Mak z Flotą Świnoujście zaprezentował się znakomicie. - Zagrał tak, jakby w tej lidze grał od dawna - ocenił debiutanta trener Rafa Górak. To wymowne, bo szkoleniowiec "Cidrów" z rzadka wystawia imienne "laurki". Tyle że 19-latek był jednym z lepszych na boisku. A przecież posturą ciała przypomina jeszcze juniora (ma nieco ponad 170 cm i 60 kg).
- Szkoda tylko, że przegraliśmy. Wtedy ten występ smakowałby jeszcze lepiej - podkreśla Mak. - To było duże wydarzenie dla mnie. Na początku czułem się trochę stremowany. Ale później o wszystkim zapomniałem. Skupiłem się tylko na piłce. Koledzy podpowiadali, jak się ustawiać, jak przesuwać. I myślę, że było całkiem dobrze - podsumowuje swój występ.
Mateusz razem z bratem Michałem (obaj są podobni jak dwie krople wody!) do Radzionkowa przyszli w zeszłym sezonie. Ruch sprowadził ich ze szkółki Stadionu Śląskiego. - To dobra rzecz. Taka szkółka kształtuje zawodnika pod wieloma względami. Mogliśmy się nauczyć wielu elementów techniki i taktyki - przekonuje wychowanek Babiej Góry Sucha Beskidzka.
Przeczytaj też, jak rozróżnić braci Mak? Po... butach i koszuli >
Inna sprawa, że Makowie w chorzowskiej szkółce się wyróżniali. - Udało nam się wcześnie znaleźć klub. Pomagają w tym ludzie związani ze Stadionem. Większość naszych kolegów gra albo w Młodej Ekstraklasie, albo w III czy II lidze. My mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy chyba jako nieliczni do I ligi - wskazuje Mateusz, który czeka teraz na... debiut brata.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?