Dawid Jarka o przedmeczowych zapowiedziach: Trochę się wygłupiłem

13.03.2011
- W meczu z GKP warunki do gry były bardzo trudne. Inna sprawa, że nasze boisko przy tym, jakim dysponuje Sandecja, z którą teraz zagramy, to Camp Nou - stwierdził napastnik Ruchu Radzionków.
- Można powiedzieć, że trochę się wygłupiłem, bo zapowiadałem, że będzie strzelecki festiwal, tymczasem nie oddaliśmy celnego uderzenia na bramkę. Ciężki to był mecz. Wydaje mi się, że rywal bardziej starał się tutaj nie przegrać niż zdziałać cokolwiek więcej. Nie mogliśmy jakoś rozwinąć skrzydeł. Byliśmy przyzwyczajeni do tego, że to my gramy z kontry, a w tym meczu zmuszeni byliśmy do rozgrywania ataku pozycyjnego.

- Inna sprawa, że zimą graliśmy tylko na sztucznych nawierzchniach, na których można pograć szybkie wymiany piłki, a futbolówka tak nie odskakuje. Tymczasem dziś na tej murawie trudno się grało. Zanim w ogóle przyjmowało się piłkę, trzeba było sporej koncentracji, by ją opanować. Patrząc na to z boku, można było zadawać sobie pytania, czemu gramy do tyłu i nie klepiemy? Gdyby ktoś grał na tym boisku, wiedziałby, że naprawdę trudno było o przyjęcie i dokładne rozegranie.

- Nie szukamy jednak usprawiedliwień. Mamy nadzieję, że wraz z kolejnymi meczami warunki będą lepsze i będzie można pograć więcej klepki. Brakło nam błysku, brakło ostatniego podania. Zazwyczaj byliśmy przyzwyczajeni do tego, że "Fosa" zagrywa ciekawe piłki, wypuszcza partnera w uliczkę, tymczasem dziś pierwszy raz wyszliśmy na mecz na takiej nawierzchni i ewidentnie nie byliśmy sobą.

- Nie może być więcej tak, że nie oddajemy celnego strzału na bramkę. Teraz jedziemy do Nowego Sącza po zwycięstwo, a z tego co widzieliśmy na video, nasze boisko przy ich murawie to Camp Nou. Tam dopiero jest jedno wielkie błoto. Chcielibyśmy skromnie wygrać, a obiecywany festiwal goli w naszym wykonaniu przenieść na najbliższy mecz u siebie.
źródło: Ruch Radzionków

Przeczytaj również